Górnictwo węgla kamiennego dobrze i bez poważniejszych nieprawidłowości wydało otrzymane w ubiegłym roku z budżetu państwa i pożyczek Banku Światowego środki na restrukturyzację zatrudnienia i likwidację kopalń - oceniła w opublikowanym w środę raporcie Najwyższa Izba Kontroli.
"To pierwsza z wielu kontroli procesu restrukturyzacji górnictwa w okresie ostatnich kilkunastu lat, zakończona pozytywną oceną. Jakość wykonywania zadań w tym obszarze wyraźnie się poprawiła, ale wciąż wiele wniosków z poprzednich kontroli nie zostało zrealizowanych" - powiedział podczas konferencji prasowej w Katowicach prezes NIK Mirosław Sekuła.
NIK zbadała, jak wydawane są pieniądze na osłony socjalne dla górników oraz środki na fizyczną likwidację kopalń, w których zatrzymano wydobycie. W ubiegłym roku podmioty górnicze wydały na ten cel odpowiednio 565 i 237 mln zł, w większości z pożyczek zaciągniętych w Banku Światowym, gdzie rząd pożyczył w 2004 odpowiednio 160 i 84,1 mln euro na te cele.
NIK uznała, że pieniądze wydano prawidłowo i zgodnie z przeznaczeniem. Kontrolerzy podkreślali postęp w stosunku do poprzednich kontroli. Krytyczne uwagi dotyczą głównie spraw formalnych, m.in. sposobu rozliczania przekazywanych do likwidacji kopalń oraz formy sprawozdań finansowych.
Odkryto także nieprawidłowości przy przetargach. Jeden wniosek, dotyczący przetargu na obsługę prawną Bytomskiej Spółki Restrukturyzacji Kopalń, trafi do prokuratury. Kancelaria prawna, która wygrała przetarg, ma oddać firmie 60 tys. zł.
Prezes NIK podkreślił, że wyniki ostatnich kontroli posłużą nie tylko krajowym instytucjom, ale także Bankowi Światowemu. Stąd m.in. wskazanie, aby podmioty wydające dotacje zmieniły sposób tworzenia sprawozdań, dokumentując w nich - jak chce bank - faktycznie poniesione wydatki, a nie ogólny koszt przypisany danej pozycji. Inaczej zdarza się np., że pieniądze zapisane w grudniu są fizycznie wydawane w styczniu.
Wątpliwości budzi sposób przekazywania likwidowanych kopalń do spółek zajmujących się likwidacją. W ubiegłym roku trafiły tam dwie kopalnie. Ich majątek składał się z 804 pozycji, które potraktowano jako towar (a nie majątek trwały) i sprzedano spółkom restrukturyzacyjnym za symboliczną złotówkę, czyli w sumie za 804 zł. NIK uważa, że nawet przy założeniu, iż część tego majątku faktycznie nie ma wartości - bo trzeba będzie zapłacić za jegolikwidację, a część przeznaczona do sprzedaży jest zawsze wyceniana przed transakcją - to rzetelna wycena powinna być gotowa już na etapie przekazywania kopalni.
Z szacunków wynika, że bez kosztów likwidacji ich wartość wynosiła łącznie ok. 27 mln zł, a z tymi kosztami majątek kopalni Katowice-Kleofas był wart 2,6 mln zł, a wartość Zakładu Górniczego Bytom II była ujemna, rzędu 8 mln zł. Zamknięcie tych kopalń oznaczało zmniejszenie mocy górnictwa o 2,5 mln ton. Według NIK, niepotrzebne są dwie spółki zajmujące się likwidacją kopalń, wystarczyłaby jedna.
Kontrolerzy NIK skrytykowali fakt sporządzania szczegółowych i przejrzystych planów likwidacji kopalni tylko w tej części, w której płaci za to budżet. Tam, gdzie firmy górnicze płaciły z własnych środków, planów nie było. Od tego roku ma być inaczej.
Izba skontrolowała również sposób wydawania środków na restrukturyzację zatrudnienia. Tu również nie było poważniejszych zastrzeżeń. Prawie 85 proc. z 565 mln zł wydanych na ten cel w 2004 r. pieniędzy sfinansowało wcześniejsze emerytury górników, na które przeszli jeszcze w latach 1999-2002. Tylko 15 proc. (85,5mln zł) trafiło na tzw. świadczenia górnicze dla tych górników dołowych, którzy skorzystali z nich w ubiegłym roku. Wśród pracowników powierzchni zainteresowanie osłonami było znikome - wydano na ten cel tylko 700 tys. zł.
Rządowy program naprawy górnictwa zakładał, że dzięki osłonom z górnictwa odejdzie ok. 12 tys. osób, z czego 8 tys. to górnicy dołowi. Tymczasem ze świadczeń skorzystało 4577 osób, w tym 4534 górników dołowych. Odejścia są mniejsze m.in. dlatego, że koniunktura na węgiel złagodziła pierwotne założenia. Część chętnych wycofała swoje wnioski, innych nie chciały zwolnić kopalnie. Ostatecznie zatrudnienie na powierzchni, zamiast maleć, wzrosło o 0,4 proc.
W listopadzie 2004 Izba oceniła, że proces likwidacji kopalń, który w latach 2000-2003 pochłonął ok. 1,1 mld zł budżetowych dotacji, był zbyt drogi i źle zorganizowany. Kontrolerzy zakwestionowali m.in. bardzo wysokie koszty odpompowywania wody z podziemnych wyrobisk, sięgające 120 mln zł rocznie. Według Sekuły, problem ten nadal nie został rozwiązany.
Podczas wcześniejszej kontroli Izba stwierdziła m.in., że żaden z poprzednich programów naprawy branży, mimo wydania ok. 34 mld zł, nie przywrócił jej trwałej rentowności. Do tego dochodzi umorzenie 18,1 mld zł długu górnictwa. W środę prezes NIK potwierdził jednak, że "reformy w górnictwie przyniosły ogromny postęp w dostosowaniu branży do warunków gospodarki rynkowej", a proces ten był szybszy i efektywniejszy niż w innych krajach.
Sekuła przypomniał, że co roku, kontrolując wykonanie budżetu państwa, NIK stwierdza nieprawidłowości na kwoty rzędu 3-4 mld zł. Do prokuratury trafia rocznie ok. 100-110 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. Ok. 40 spraw kończy się w sądzie.