Jak rozruszać gospodarkę? Ciekawą propozycję ma Najwyższa Izba Kontroli, która niedawno prześwietlała projekty w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).
— Poziom dynamiki PKB się obniżył, więc trzeba szukać katalizatorów wzrostu gospodarczego. Jednym z nich może być PPP. Rekomendujemy taką formułę — zadeklarował Marian Cichosz, wiceprezes NIK na konferencji Speed uppp Poland Instytutu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.
Kontrolerzy NIK generalnie wystawiają pozytywną ocenę przedsięwzięciom w PPP.
Trzeba jednak pamiętać, że rynek jest nowy, więc błędów nie uniknięto. Najczęstszym było nierzetelne przygotowanie inwestycji.
— Przed wszczęciem postępowania nie zlecano pełnych analiz celowości inwestycji i sposobu realizacji — dodał wiceprezes NIK. Marian Cichosz ujawnił, że w dwóch postępowaniach (z 43 prześwietlonych) kontrolerzy wykazali nierówne traktowanie zainteresowanych podmiotów.
— W tym raporcie wzięliśmy w obronę stronę prywatną. Niektóre podmioty publiczne lekceważyły bowiem zalecenia doradców dotyczące uwzględnienia interesów strony niepublicznej. Zauważyliśmy zjawisko, które można określić mianem cwaniactwa urzędniczego. Samorząd nie ma pieniędzy, szuka frajera, któremu mówi: wybuduj nam drogę, a my się zastanowimy, w jaki sposób cię wynagrodzić — przestrzega Marian Cichosz.
— Stanowisko NIK jest budujące. Kontrolerzy pokazują, że stoją na straży efektywności przedsięwzięć inwestycyjnych. NIK jest instytucją, która bardziej pomaga sektorowi publicznemu unikać błędów w projektach PPP w przyszłości niż organem, który zajmuje się tylko wyłapywaniem wpadek, by udowodnić swoją przydatność — komentuje Bartosz Mysiorski z Fundacji Centrum PPP.
Podkreśla, że w ten sposób NIK idzie w ślady instytucji kontrolnych w takich krajach, w których PPP święci triumfy (Wielka Brytania, Kanada). — Tam kontrola PPP jest po prostu udoskonalaniem tej formuły — mówi Bartosz Mysiorski.