Nikt nie ma zamiaru bronić słabego euro

Mariusz Potaczała
opublikowano: 2001-06-04 00:00

Nikt nie ma zamiaru bronić słabego euro

W minionym tygodniu, podobnie jak i w kilku poprzednich, wspólna waluta nadal traciła na wartości, pogłębiając tym samym spadkowy kanał trendu. Tygodniowe dno tego kanału uczestnicy rynku walutowego zaobserwowali na piątkowej sesji walutowej, kiedy to notowania EUR/USD spadły do poziomu 0,8445 osiągając najniższy poziom w tym roku.

Nadal niekorzystny wpływ na relację EUR/USD mają wypowiedzi prezesa ECB Wima Duisenberga. Wystąpienie szefa ECB w Parlamencie Europejskim i zapewnienia, że interwencja na rynku walutowym jest jednym z dostępnych bankowi środków, a stopy procentowe pozostają na właściwym poziomie, by w średnim terminie ustabilizować ceny, nie spowodowało znaczącego wzrostu popytu na europejską walutę. Prawdopodobieństwo interwencji zmalało po tym, jak Duisenberg powiedział, że bank centralny nie ma konkretnego kursu wspólnej waluty, którego może bronić.

Ton wypowiedzi zmienili również japońscy politycy. O ile na początku minionego tygodnia zgodnie twierdzili, że nie wykluczają działań zmierzających do osłabienia jena, to pod koniec tygodnia minister finansów Japonii Masajuro Shiokawa stwierdził, że niewielkie wahania waluty nie dają przesłanek do interwencji. Wspólne działania BoJ i ECB stanęły więc pod znakiem zapytania, a inwestorzy nadal testowali wytrzymałość obu banków na skrajne relacje euro i jena wobec dolara.

Dziś łatwo jest wytłumaczyć ostatnią deprecjację euro. W minionym tygodniu ECB podał, że odpływy kapitałowe netto ze strefy euro podwoiły się w pierwszym kwartale osiągając poziom 86 miliardów euro wobec 42,9 miliarda w analogicznym okresie ubiegłego roku. Głównym powodem takiej sytuacji były inwestycje bezpośrednie, których odpływ w pierwszym kwartale wyniósł 47,5 miliarda euro.

W ostatnim tygodniu maja większego wrażenia na graczach walutowych nie zrobiły natomiast dane makroekonomiczne z Włoch i Francji. Majowa inflacja we Włoszech okazała się tym razem zgodna z oczekiwaniami analityków i wyniosła 2,9 proc. licząc rok do roku. Indeks nastrojów francuskich przedsiębiorców spadł natomiast w maju do 104 punktów i był najniższy od czerwca 1999 roku.

Pozytywne sygnały docierały natomiast zza oceanu. Publikowany przez Conference Board wskaźnik zaufania konsumentów wzrósł w maju do 115,5 pkt, co oznacza, że Amerykanie w większym stopniu wierzą w poprawę sytuacji gospodarczej w najbliższych miesiącach. Raport o bezrobociu po raz pierwszy od kilku miesięcy nie zaskoczył analityków. W maju liczba miejsc pracy zmniejszyła się tylko o 19 tys. w porównaniu ze spadkiem o 182 tys. w kwietniu. Ubytek etatów w przemyśle zrekompensowały nowe stanowiska w sektorze usług. W tym tygodniu inwestorzy powinni zwrócić szczególną uwagę na zamówienia w przemyśle USA oraz GDP w Eurolandzie.

Drastyczne spadki notowań EUR/USD powinny przynieść korektę wzrostową kursu w tym tygodniu. Maksymalny zasięg wzrostów kursu EUR/USD oceniamy na 0,8550-70. Każdą korektę wzrostową radzimy jednakże wykorzystać do sprzedaży EUR/USD.