Nikt sam nie wejdzie na szczyt

opublikowano: 05-10-2016, 22:00

CSR Uwielbiam Runmageddon — wyścig, w którym trzeba pokonywać ekstremalne przeszkody, ale też pomagać sobie nawzajem. Ze Szlachetną Paczką jest podobnie — mówi Krzysztof Filarski, inwestor społeczny

Czołganie się w błocie, skakanie, wspinanie po linie rozwieszonej nad wodą. A także przedzieranie się przez gęsty dym, przechodzenie pod zawieszonymi nisko nad ziemią zasiekami i wchodzenie po stromych ścianach. Na tym polega Runmageddon, najbardziej ekstremalny wyścig w Europie, nazywany często piekielnym biegiem. Dla Krzysztofa Filarskiego, założyciela i wiceprezesa firmy doradczo-szkoleniowej Westhill Consulting i trenera biznesu, to prawdziwa szkoła przetrwania i… współpracy.

ZOBOWIĄZANIE: Skoro prowadzę duży biznes, można powiedzieć, że zaszedłem
 wyżej od wielu innych ludzi. Ale robię to wyłącznie po to, abym jeszcze
 kogoś mógł wciągnąć na górę — mówi Krzysztof Filarski, inwestor 
społeczny, założyciel i wiceprezes firmy doradczo-szkoleniowej Westhill 
Consulting.
Zobacz więcej

ZOBOWIĄZANIE: Skoro prowadzę duży biznes, można powiedzieć, że zaszedłem wyżej od wielu innych ludzi. Ale robię to wyłącznie po to, abym jeszcze kogoś mógł wciągnąć na górę — mówi Krzysztof Filarski, inwestor społeczny, założyciel i wiceprezes firmy doradczo-szkoleniowej Westhill Consulting. Marek Wiśniewski

— Stojąc na starcie takiego biegu jak Runmageddon, masz poczucie, że jesteś dobrze przygotowany. Aż dochodzisz do momentu, kiedy stwierdzasz, że przeszkody są większe, niż ci się wydawało. Czterometrowa ściana, wszystko w błocie, mokre liny, myślisz sobie: nie dam sobie rady — opisuje Krzysztof Filarski. Ale oto pojawiają się ludzie, którzy pomagają zawodnikowi wspiąć się na górę. A wtedy ma on wybór: albo biec dalej i zdobywać cenne sekundy, albo kogoś innego wciągnąć na szczyt.

— Dobry obyczaj każe się zatrzymać, podać rękę temu, który sam sobie nie poradzi. Potraktować go jak kolegę, a nie rywala. Tak samo jest w Szlachetnej Paczce — opowiada biznesmen.

W tej grze każdy wygrywa

Przedkładanie współpracy nad prywatną korzyść to w dzisiejszym świecie bynajmniejnie standard — zdaje sobie sprawę Krzysztof Filarski. O altruistyczne odruchy zresztą zawsze było trudno. Świadczą o tym chociażby słowa, które w roku 1841 wypowiedział niemiecki ekonomista Friedrich List: „To bardzo powszechne i sprytne zarazem, że jeśli ktoś osiągnie szczyt wielkości, odpycha od ściany drabinę, po której sam się wcześniej wspiął. Oczywiście po to, żeby pozbawić innych możliwości wspięcia się na ten szczyt za nim”. Dla założyciela spółki Westhill życie nie jest jednak grą o sumie zerowej, czyli taką, w której moje zwycięstwo oznacza czyjąś przegraną. Wierzy w regułę win — win: wygrana — wygrana. Tą zasadą stara się kierować w każdej sferze życia.

— Skoro jestem biznesmenem, właścicielem dużej firmy, można powiedzieć, że zaszedłem wyżej od wielu innych osób. Ale wyłącznie po to, abym jeszcze kogoś mógł wciągnąć na górę — wyznaje wiceprezes. Wobec tych, którym pomaga, czuje ogromną pokorę. Wie, że za ich biedą i problemami kryją się trudne historie, które równie dobrze mogłyby przydarzyć się osobom dobrze sytuowanym: niewesołe dzieciństwo, wypadki, choroby, samotność czy długotrwałe bezrobocie. Podziwia tych ludzi za to, że mimo tylu przeciwności walczą o lepsze warunki i godne życie.

— Po ciężkim biegu, zmęczony, cały w błocie, wracam jednak do domu, biorę prysznic, odpoczywam. Tymczasem setki tysięcy rodzin mają taki Runmageddon każdego dnia. Pokonują przeszkody, ale nie wracają do ciepłego łóżka, nie biorą ciepłych, orzeźwiających pryszniców. One zmagają się z przeciwnościami całyczas, bez chwili wytchnienia — podkreśla Krzysztof Filarski. Jako psycholog społeczny doskonale rozumie, co to jest wyuczona bezradność. Ktoś, kto doświadczył serii klęsk, rozczarowań, przemocy i całkowitej utraty kontroli nad swoim losem, z czasem może dojść do przekonania, że w jego życiu już nic nie zmieni się na lepsze. Nawet gdy pojawiają się jakieś okazje czy szanse, przegapia je. Pogrążony w beznadziei, nie podejmuje żadnych działań.

— Po wielu nieudanych próbach wydostania się na powierzchnię ludzie dają za wygraną. Popadają w zobojętnienie, marazm. Chyba że spotkają osoby, które dodadzą im otuchy i wciągną za sobą na szczyt. Najlepiej, gdy jest to zgrana drużyna ratowników — uśmiecha Krzysztof Filarski.

Między rozumem a sercem

Firmę Westhill Consulting założył z potrzeby wpływu. Ta motywacja zadecydowała też o tym, że zaangażował się w Szlachetną Paczkę. W etos przedsiębiorcy zawsze wpisana była dobroczynność — wyjaśnia. Z domu rodzinnego wyniósł przekonanie, że „być” jest ważniejsze od „mieć”. Jego życiowe kredo zbieżne jest ze słynnym cytatem z Ralpha W. Emmersona, amerykańskiego eseisty: „Zostawić świat nieco lepszym — lepszym o zdrowe dziecko, grządkę w ogrodzie lub lepsze warunki społeczne — to znaczy odnieść sukces”. Lubi powtarzać z mocą, że nie wyraża zgody na to, aby świat wyglądał tak, jak wygląda.

— Niezgoda na rzeczywistość, która cię otacza, jest dokładnie tym, co stoi za działalnością społeczną i dobroczynną Paczki. Chcemy, żeby świat był lepszy — deklaruje Krzysztof Filarski. Nie byłby jednak twardo stąpającym po ziemi menedżerem, gdyby natychmiast nie dodał, że emocjonalne i impulsywne działania nie rozwiążą problemów społecznych — „czucie i wiara” są ważne, ale w pomaganiu nie powinno zabraknąć także „mędrca szkiełka i oka”. Chodzi o to, by każdemu szlachetnemu porywowi serca towarzyszył głęboki namysł. W przeciwnym razie, nawet największe środki przeznaczone na wsparcie potrzebujących — pieniądze, dary materialne, czas wolontariuszy — zostaną roztrwonione. Altruizm nie jest tożsamy z naiwnością — uświadamia przedsiębiorca.

— Filantropia może mieć także ciemne strony. Jedną są osoby, które tylko udają potrzebujących i żerują na czyjejś dobrej woli. Drugi problem to źle udzielane wsparcie, utwierdzające obdarowanych w bezczynności — wskazuje Krzysztof Filarski. Nic dziwnego, że wolontariusze Szlachetnej Paczki przeprowadzają godziny rozmów i wypełniają dziesiątki tysięcy stron ankiet, by pomoc rzeczywiście trafiła tam, gdzie jest bieda, zwłaszcza niezawiniona. Krzysztofowi Filarskiemu nie wystarczyła rola wolontariusza Szlachetnej Paczki — został także inwestorem społecznym. — Jako darczyńca pomagam konkretnej rodzinie, jako inwestor społeczny oddziałuję na dużo większą skalę. Wybrałem dzielnicę Warszawy — Włochy. To moje najbliższe otoczenie, biorę więc za nie odpowiedzialność — nie ukrywa satysfakcji założyciel spółki Westhill.

Kolejny etap

Krzysztof Filarski to przedsiębiorca, który jest znakomitym przykładem inwestora społecznego — uważa ksiądz Jacek Stryczek, prezes Stowarzyszenia Wiosna i organizator ogólnopolskiej akcji Szlachetna Paczka.

— Wielu Polaków skutecznie dorabia się albo już się dorobiło. A teraz dokonuje się kolejny przełom, związany z nowym spojrzeniem na dorobek. Jeszcze do niedawna marzeniem wielu były wielki dom i drogi samochód. A teraz wystarczy mniejsze mieszkanie, rower, a w zamian za to więcej podróży i przeróżnych pomysłów na samorozwój. Dorobek zamienia się na potencjał inwestycyjny, potrzeba posiadania rzeczy — na życie z pasją. „Nie chciałem zgadzać się na otaczającą mnie rzeczywistość” — powiedział mi Krzysztof Filarski, nasz inwestor. A dziś zrobił kolejny krok. Odkrył, że potencjał inwestycyjny, który zbudował, może zmieniać świat — mówi ks. Jacek Stryczek.

Jego zdaniem, założyciel spółki Westhill, angażując się jako inwestor społeczny w Szlachetną Paczkę, pomógł zbudować rejon Warszawa Włochy, czyli grupę wolontariuszy, którzy potem połączyli biednych i bogatych.

— To dorobek, który staje się potencjałem inwestycyjnym. To już się dzieje w naszym kraju. A ja już marzę, wyobrażam sobie, jak będzie, gdy trend zamieni się w standard… — dodaje ks. Jacek Stryczek.

 

Czytaj także: Czy wiesz, że... CSR przestał być domeną korporacji?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nikt sam nie wejdzie na szczyt