Nissan Maxima - luksus i prostota

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2001-02-23 00:00

Nissan Maxima – luksus i prostota

Test samochodu

Flagowa limuzyna koncernu Nissana świetnie łączy wymogi stawiane klasie aut luksusowych i prostotę wykonania. Możliwe, że dzięki temu auto jest jedną z ciekawszych propozycji w swojej klasie.

Japoński koncern Nissana w 2000 r. zaprezentował odmłodzoną wersję swojej limuzyny — Maxima QX. Auto jest obecne w salonach samochodowych od 12 lat, ale po ostatnich zmianach stylistycznych i technicznych stanowi jedną z ciekawszych ofert na rynku pojazdów luksusowych.

Siła spokoju

Nissan Maxima jest jednym z niewielu samochodów zaliczanych do kategorii aut luksusowych, które nie rzucają się w oczy. Sylwetka Maximy dopiero po dłuższych oględzinach może nam się spodobać. Klasyczny czterodrzwiowy sedan został zaprojektowany bez ekstrawagancji. Konstruktorzy wyszli z założenia, że samochód ma jeździć, a nie szokować.

O tym, że konsekwentnie realizowali swoją wizję, świadczy też wnętrze auta, które jest oszczędne w formie, choć nie ubogie. Maxima jest typem limuzyny, który w tygodniu służy szefowi firmy jako środek transportu, a w weekend — do zabierania rodziny na działkę.

W polskich salonach Nissan Maxima dostępny jest w wersji wyposażonej w silnik o pojemności 3,0 l i mocy 200 KM, oczywiście całość w układzie V i z 24 zaworami. Przyzwoicie, choć bez fajerwerków. Jeśli dodać do tego dobrze zestrojoną manualną skrzynię biegów — automat wypada znacznie gorzej i nie jest godny polecnia — to spokojnie można stwierdzić, że jedzie się naprawdę dobrym samochodem.

Oczywiście można byłoby zacząć polemizować, czy takie parametry nie są zbyt małe jak na samochód tej klasy. Z drugiej strony, można jednak zadać pytanie, czy jest sens i potrzeba wyposażania limuzyny w mocniejszy silnik.

Mniej elektroniki...

Konstruktorzy Maximy QX nie postawili, jak większość inżynierów, na elektronikę. I to prawdopodobnie jest jeden z największych plusów tego samochodu.

Auto seryjnie wyposażono w system ABS, wzbogacony systemem rozdziału siły hamowania EBD oraz dodatkowy system wspomagania hamulców Nissan Brake Assist. Niestety, entuzjaści mikroprocesorów, którzy lubią jak za nich o wszystko troszczy się komputer, będą rozczarowani i może lepiej żeby kupili sobie inny samochód.

Oczywiście nie oznacza to, że Maximę zupełnie pozbawiono wspomożenia elektronicznego. Samochód wyposażony jest w klimatyzację i wszystkie standardowe dla tej klasy dodatki, łącznie z systemem do nawigacji satelitarnej, choć nie połączono go z komputerem przez superzestaw audio.

...ale nadal bezpiecznie

Inżynierowie koncernu postarali się dopracować takie elementy, jak zawieszenie, hamulce czy układ kierowniczy. Jasne, że pewne standardy, typu pełen zestaw poduszek powietrznych, muszą znaleźć się aucie zaliczanym do elity motoryzacyjnej. O bezpieczeństwo podczas jazdy troszczy się również ciekawe tylne zawieszenie, które, jak twierdzą konstruktorzy, łączy cechy zawieszenia niezależnego i belki skrętnej, co pozwala na utrzymanie stabilności praktycznie w każdych warunkach. Trudno się z nimi nie zgodzić, gdyż Maximę naprawdę trudno „wyprowadzić z równowagi”. Przewaga Nissana nad innymi propozycjami z rynku aut luksusowych polega na tym, że to kierowca decyduje, co dzieje się z samochodem. Tu komputer nie koryguje błędów, o tym, czy jazda jest bezpieczna, każdy decyduje sam. Biorąc pod uwagę jednak to, że konkurencja oferuje głównie niezawodną elektronikę, można powiedzieć, że Maxima QX to auto dla koneserów. Jednak jeśli ktoś lubi komfort idący w parze z niezawodnością i bezawaryjnością, a nie chce tracić przyjemności z jazdy, to zdecydowanie powinien rozważyć zakup właśnie tego samochodu. Oczywiście auto nie należy do najtańszych, kosztuje około 150 tys. zł, jednak jeśli ktoś zdecyduje się na nie, nie będzie żałował.

Julia Kafka