Brak kontraktu z resortem finansów spółka nadrabia mniejszymi, ale bardziej rentownymi umowami.
Analitycy Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP uważają, że zysk Talexu, spółki informatycznej, obniży się w tym roku do 5,5 mln zł, ale już w 2004 r. powinien zarobić blisko 8 mln zł, czyli najwięcej w historii.
— Zgadzam się z trendem z tej prognozy. W dłuższym horyzoncie zyski spółki będą rosły. Liczb nie mogę jednak komentować — mówi Rafał Wołkowski, dyrektor finansowy Talexu.
Według Michała Janika, analityka BDM PKO BP, Talex jest dobrą spółką, choć ograniczenie współpracy z BZ WBK odbije się na jego tegorocznych wynikach. Sprzedaż spadnie więc pewnie ze 113 do 100 mln zł, ale w przyszłym roku podskoczy do 108 mln zł.
— Tworząc te prognozy opierałem się na dotychczasowych osiągnięciach spółki i podpisywanych kontraktach. Ten rok jest dla firmy wyjątkowy, ale będzie ona poprawiać wyniki — tłumaczy Michał Janik, analityk BDM PKO BP.
Spadek przychodów wynikający z zakończenia wdrażania systemu informatycznego w BZ WBK miał być zrekompensowany przez kontrakt z Ministerstwem Finansów na dostarczenie sprzętu za 37 mln zł, ale ostatecznie przypadł on Computerlandowi. Rafał Wołkowski przyznaje, że w tej sytuacji dziury w przychodach nie da się w pełni załatać, choć spółka próbuje to robić, podpisując szereg mniejszych umów. Deklaruje, że są to bardziej rentowne zlecenia.
Informacja, że Talex nie dostanie kontraktu z MF, zbiegła się w czasie z raptownym spadkiem wyceny poznańskiej firmy z około 30 do nieco ponad 22 zł.
— Jeśli rzeczywiście inwestorzy zaczęli sprzedawać akcje Taleksu z tego powodu, to jest to efekt ich głębokiej niewiedzy. Po prostu kontrakt ten z punktu widzenia zysków nie ma zbyt dużego znaczenia. Dobrze robi w sferze przychodów, ale ponieważ chodzi tu głównie o dostawę sprzętu, rentowność zlecenia jest raczej skromna — ocenia Michał Janik.