Amerykańskie giełdy zakończyły czwartkowe notowania pokaźnymi wzrostami, mimo nienajlepszej porcji danych makroekonomicznych. Ważniejsze dla inwestorów okazało się obniżenie przez władze Stanów Zjednoczonych zagrożenia terrorystycznego z poziomu pomarańczowego do bezpieczniejszego żółtego. Inwestorzy poczuli się bezpieczniej i ruszyli do zakupów przecenionych akcji. Na zamknięciu Dow Jones zyskał 1 proc., Nasdaq wzrósł o 1,55 proc., a S&P podrożał o 1,18 proc.
Amerykańscy gracze nie przejęli się zbytnio porcją kiepskich danych makroekonomicznych. Najgorsze z nich okazały się informacje z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów spadła w styczniu nieoczekiwanie o 15 proc. To największa zniżka od 9 lat. Pesymistycznie zabrzmiały też dane z rynku pracy - wzrost liczby nowych bezrobotnych o 11 tys. do 417 tys. Umocnienie się tej liczby ponad poziomem 400 tys. oznacza stagnację na rynku pracy. Dobrą informacją w skali makro okazał się jedynie wzrost zamówień na dobra trwałego użytku o 3,3 proc. w styczniu - oczekiwano zwyżki o 1 proc. Był to najlepszy wzrost od lipca ubiegłego roku
Jednym z liderów czwartkowych wzrostów były akcje Lucent Technologies, które zarobiły 6,62 proc. Największy w USA producent sprzętu telefonicznego osiągnął ugodę z SEC i nie będzie musiał płacić kary, ani zmieniać ksiąg, mimo stwierdzonych w nich nieprawidłowości. Śladem Lucenta w górę poszedł cały sektor, na czele z akcjami JDS Uniphase, które zyskały 4 proc.
W górę poszły akcje Comcast. Największy w USA operator kablowy podniósł swe prognozy zysku na 2003 r. Kwartalna strata netto spółki z Filadelfii, która niemal podwoiła liczbę klientów po przejęciu AT&T Broadband w listopadzie, zmniejszyła się do 51 mln USD z 321 mln USD rok wcześniej.
Paweł Kubisiak