Nokia wierzy prognozom

Justyna Wróbel
opublikowano: 2001-12-12 00:00

Nokia, największy na świecie fiński producent telefonów komórkowych, przewiduje, że zysk osiągnięty w czwartym kwartale będzie zgodny z oczekiwanym bądź nawet od niego wyższy. Zapowiedzi mogą się sprawdzić, jeśli powiedzie się założona sprzedaż nowych modeli telefonów przed świętami Bożego Narodzenia.

Grudzień jest miesiącem żniw dla producentów aparatów komórkowych. Nic dziwnego, że Nokia spodziewa się, że zysk na akcję w czwartym kwartale znajdzie się w górnej skali prognoz 0,18-0,20 EUR bądź nawet ją przekroczy. Dla porównania, w tym samym okresie ubiegłego roku wskaźnik ten wyniósł 0,25 EUR i był odzwierciedleniem szczytowego zapotrzebowania na telefony komórkowe. Oprócz rosnącego zysku Nokia, produkująca jedną trzecią telefonów komórkowych na świecie, spodziewa się 20-proc. wzrostu sprzedaży w czwartym kwartale w porównaniu z trzecim kwartałem, który został zakończony wynikiem 7,1 mld EUR. Jednak oczekiwana sprzedaż i tak będzie mniejsza niż w październiku-grudniu 2000 r., kiedy sięgnęła 9,28 mld EUR.

Rynek telefonów komórkowych wzrósł zgodnie z oczekiwaniami spółki, a w czwartym kwartale przewidywania co do sprzedaży telefonów komórkowych wahają się w granicach 105-110 mln sztuk.

— Inwestorzy cieszą się, że zysk Nokii w IV kwartale może być lepszy od oczekiwanego — tak jak twierdzą przedstawiciele firmy. Poza tym model Nokia 8310 sprzedaje się dobrze, a firma zdobywa udziały w rynku, szczególnie w Stanach Zjednoczonych — twierdzi Einar Haydon, analityk z firmy Alfred Berg.

Przewidywana przez Nokię sprzedaż na całym rynku telefonów komórkowych w tym roku osiągnie 380 mln sztuk, co oznacza jednak spadek w porównania z 2000 r., kiedy sprzedano 400 mln sztuk telefonów komórkowych.

Sytuacja na rynku w tym roku była trudna. Operatorzy na Starym Kontynencie zmniejszali wydatki na zakup telefonów komórkowych. To oczywiście odbijało się na biznesowych decyzjach producentów aparatów. Bolesnych kroków nie uniknęła także Nokia. Spółka zmniejszyła zatrudnienie o 4,7 tys. pracowników, co było równoznaczne z zamykaniem zakładów produkcyjnych.