Norma wytycza granice

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2005-04-19 00:00

W trakcie wdrażania i certyfikacji jednego systemu nie może być powiązań między konsultantem a audytorem. W praktyce jednak takie sytuacje mają miejsce.

Gdy popłynęły pieniądze z funduszy przedakcesyjnych, gwałtownie przyspieszył w Polsce rozwój SZJ. Firmy wdrożeniowe zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Po pierwszym unijnym zastrzyku, gdy rynek czekał na kolejne transze środków z funduszy strukturalnych, spadła liczba firm zainteresowanych wdrożeniem systemów zarządzania jakością czy bezpieczeństwem. Wówczas konsultanci zaczęli szukać nowych możliwości działania. Jedną z nich stała się certyfikacja (zdobycie papierów audytora prowadzącego certyfikację SZJ).

— To jednak dość trudna droga. Kandydat na audytora musi spełnić wymagania normy ISO 19011:2002, która określa kwalifikacje audytorów systemów zarządzania jakością oraz środowiskiem. Ponadto, każda jednostka certyfikująca może te wymagania rozszerzać. Z reguły są to działania mające na celu zaostrzenie kryteriów — wyjaśnia Olgierd Głodkowski, prezes konsultingowej firmy MDG Doradztwo Gospodarcze.

Ponadto jednostki certyfikujące z reguły wymagają wyłączności, tzn. zazwyczaj jeden audytor nie może pracować dla kilku jednostek certyfikujących, chyba że otrzyma zgodę od certyfikatorów.

Brak powiązań

Konsultanci-audytorzy to nie tylko nowe możliwości dla doradców, lecz także dla samych jednostek certyfikujących, które — aby przetrwać na rynku — muszą szukać nowych klientów. Muszą także zapewnić im odpowiedni poziom audytu. Najprostsze rozwiązanie, zdaniem Olgierda Głodkowskiego to nawiązanie współpracy właśnie z firmami wdrażającymi SZJ. Z jednej strony bowiem doradcy prowadzą wdrożenia w przedsiębiorstwach będących potencjalnymi klientami dla jednostki certyfikującej. Z drugiej zaś — konsultant z doświadczeniem i znajomością wymagań systemu nie potrzebuje gruntownego szkolenia od podstaw, aby zostać audytorem.

— Jednak układ ten może prowadzić do nadużyć. Stworzono więc szereg zasad, aby do tego nie dopuścić. Na przykład stosowana jest zasada, zgodnie z którą audytor nie może audytować podmiotu, na rzecz którego świadczył usługi doradcze, przez okres minimum dwóch lat od daty zakończenia tych usług — wyjaśnia Olgierd Głodkowski.

— Norma ISO 19011:2002 wyraźnie mówi, że podczas wdrażania i certyfikacji SZJ nie mogą wystąpić powiązania personalne między konsultantem i audytorem — dodaje Dagmara Machnicka z jednostki certyfikacyjnej RWTÜV Polska.

Nieuczciwe praktyki

Za złamanie rozdzielności doradztwa i audytu jednostka certyfikująca może stracić akredytację, czyli prawo do nadawania certyfikatów. Natomiast konsultant-audytor może stracić prawa audytora. Zdaniem Olgierda Głodkowskiego, taka groźba raczej powstrzymuje konsultantów, którzy są audytorami, od podejmowania nieuczciwych działań. Jednak to nie jest reguła.

— Osobiście miałem kontakt z nieuczciwymi audytorami, o których wiedziałem, że prowadzą działalność doradczą. Jedną z bardziej perfidnych metod, jaką zdążyłem zaobserwować, jest polecanie przez audytora-konsultanta usług innego zaprzyjaźnionego konsultanta. Ale to nieuczciwość trudna do wykrycia i udowodnienia — mówi Olgierd Głodkowski.

Okiem eksperta

Coś kosztem czegoś

Pojawienie się funduszy pomocowych na finansowanie usług doradczych przy wdrażaniu ISO 9000 spowodowało wzrost zainteresowania firm wdrożeniami. Wzrostowi popytu na usługi doradcze towarzyszy silna presja rynku na obniżanie ich cen. To z kolei sprzyja firmom lokalnym – położonym blisko klienta – z uwagi na mniejsze koszty dojazdu. Firmom doradczym o zasięgu ogólnopolskim coraz trudniej konkurować na lokalnych rynkach. Presja na cenę powoduje jednak zubożenie usług doradczych. Wiele wdrożeń realizowanych jest na podstawie gotowych wzorców dokumentacji dostarczonych przez konsultanta.

Tadeusz Buchacz, szef Umbrella Stowarzyszenie Konsultantów