W październiku Norwegia będzie kupowała 250 mln NOK (127,82 mln zł) dziennie, poinformował bank centralny Norwegii we wtorek.
- To więcej niż oczekiwaliśmy – powiedział Kjersti Haugland, analityk DNB ASA.
Norwegia pozyskuje pieniądze z ropy z dwóch źródeł. W koronach w postaci podatku od produkcji i dywidendy od koncernu Statoil, w którym państwo ma 67 proc. W walutach zagranicznych z tytułu udziałów w państwowej spółce naftowej Petoro, działającej na norweskim szelfie kontynentalnym. Dotychczas dochody w koronach wystarczały na pokrycie potrzeb budżetu.
Zakupy korony oznaczają historyczną zmianę działania największego w zachodniej Europie producenta ropy i gazu, którego zasilany wpływami z ropy fundusz ma aktywa wartości 860 mld USD. Spadek produkcji i wzrost wydatków budżetowych zmusił władze kraju do sięgnięcia po nagromadzone zasoby walut.
Karl Steiner, strateg walutowy SEB uważa, że decyzja Norwegów oznacza całkowite odwrócenie dotychczasowego zachowania banku centralnego.
- Historycznie działał jako sprzedawca koron na rynku w celu transferowania zagranicznych walut do rządowego funduszu naftowego – zauważył.
Choć rząd Norwegii ograniczył możliwość wydawania pieniędzy pozyskanych z ropy na potrzeby budżetu do 4 proc. kwoty funduszu, to jego wzrost oznacza więcej pieniędzy dla polityków każdego roku. Zapowiedziane kilka miesięcy wykorzystanie rekordowych 140,9 mld NOK z wpływów z ropy na potrzeby budżetowe to zaledwie 2,8 proc. aktywów funduszu zasilanego wpływami z ropy.
