Notus zerka na mapę z czasów Gierka

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2007-11-02 00:00

Za rok Notus chce mieć tyle oddziałów, ile było województw za Gierka. Jak I sekretarz też stawia na kredyty. Ale nie tylko.

Za rok Notus chce mieć tyle oddziałów, ile było województw za Gierka. Jak I sekretarz też stawia na kredyty. Ale nie tylko.

Konkury o względy Domu Kredytowego Notus, który szuka kupca na dwie trzecie swoich akcji, nabierają temperatury. Zalotników jest pięciu, ale dwóch z nich wkrótce dostanie czarną polewkę.

Notus, trzeci gracz na rynku pośrednictwa kredytowego, bardzo przebiera w ofertach, ponieważ ma jasno sprecyzowane cele.

— Nie chcemy utracić niezależności. Nie mamy zamiaru stać się platformą sprzedażową banku czy grupy finansowej, ale nadal pełnić rolę brokera różnych instytucji — wyjaśnia Paweł Adamiak, członek zarządu Notusa.

Spółce zależy ponadto na utrzymaniu modelu biznesowego. Nieźle się sprawdził, więc nie ma co eksperymentować. Od inwestora oczekuje czegoś innego.

— Know-how w zakresie marketingu. Wzmocnienia działu analiz i szkoleń oraz pieniędzy na inwestycje w rozwój sieci — wylicza Paweł Adamiak.

Potrzeby finansowe spółka oszacowała na 50 mln zł. W tej kwocie zawiera się również wycena know-how. To, co zostanie, pójdzie na podwojenie obecnego stanu posiadania, na który składa się siedemnaście punktów. Do końca przyszłego roku ma ich być co najmniej 49.

— Chcemy mieć oddział w każdym byłym mieście wojewódzkim — mówi Paweł Adamiak.

Notus stawia też na miejscowości średniej wielkości z co najmniej 100 tys. mieszkańców.

Prawdziwa rewolucja zapowiada się w kadrach Notusa. Teraz w sieci pracuje 190 osób, za rok ma ich być 350. Firma zamierza ich ściągać m.in. nawet z Wielkiej Brytanii. Notus liczy na współpracę z inwestorem przy organizacji szkoleń dla załogi. Potrzebuje dobrych pracowników, ponieważ po głowie chodzą mu pomysły nie tylko na sprzedaż cudzych produktów, lecz także tworzenie własnych.

Wybór inwestora ma nastąpić na przełomie tego i przyszłego roku, chociaż Notus cały czas trzyma w zanadrzu plan B — giełdę. Jeśli oferty kandydatów okażą się niesatysfakcjonujące, wtedy poszuka szczęścia na parkiecie.

1,5

mld zł Kredytów o takiej wartości Notus zamierza udzielić w tym roku.