Nowa ustawa wszystkiego nie załatwi

Piotr Gozdowski
24-12-2014, 00:00

OBLIGACJE Za kilka miesięcy zmienią się przepisy regulujące rynek obligacji nieskarbowych. Panaceum na jego bolączki jednak nie będą.

Przyciągnąć na rynek nowych graczy i emitentów, zaktywizować już obecnych oraz zachęcić do długoterminowego inwestowania — taki cel przyświeca zainicjowanym przez resort finansów zmianom w ustawie o obligacjach. Nowe prawo opuściło właśnie Senat.

— Bardzo dobrze, że nowa ustawa jest bliska finalnego kształtu, bo obecna najzwyczajniej się zestarzała i nie przystaje do obecnej sytuacji — mówi Emil Szweda z serwisu obligacje.pl.

Według ekspertów ustawa sankcjonuje zmiany, jakie dokonały się na rynku obligacji przez dwie dekady. Ale są też nowinki.

— Istotną zmianą jest wprowadzenie zgromadzenia obligatariuszy i nadanie mu określonych uprawnień. Do tej pory instytucja zgromadzenia była — albo i nie — regulowana w warunkach emisji, a jego forma i skuteczność była różna. Przyjęta przez parlament ustawa określa kompetencje i sposób podejmowania decyzji przez takie zgromadzenie. To bez wątpienia krok w dobrą stronę — mówi Mikołaj Stępniewski z Investors TFI.

Ustawa wprowadza także instrument obligacji wieczystych i zwiększa ilość podmiotów, uprawnionych do emitowania obligacji podporządkowanych, do tej pory zarezerwowanych dla banków.

— Przepis o wieczystych obligacjach zostanie w najbliższym czasie martwy. W Polsce nie ma tradycji inwestowania takiej, jak w Wielkiej Brytanii, gdzie skarb wykupuje obligacje sprzed wieku. U nas państwo odcina się od papierów przedwojennych, więc inwestorzy tak nagle zaufania do tego instrumentu nie nabiorą — uważa Emil Szweda. Eksperci doceniają to, że nowa ustawa porządkuje regulacje dotyczące warunków emisji i ujednolica kwestie dotyczące interpretacji przepisów, co zwiększy bezpieczeństwo. Jednak rewolucji nie będzie.

— Inwestorzy indywidualni mogą odczuć poprawę, m.in. w kwestii zabezpieczeń, których wadliwość powinna zostać ograniczona. Należy jednak mieć świadomość, że nowe przepisy nie usuną z rynku bardziej ryzykownych emisji. W obecnym otoczeniu rynkowym, przy utrzymujących się niskich stopach procentowych oraz presji na obniżkę marż przybywa emitentów, którzy jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie nie mieliby szans zaistnieć na rynku — mówi Mikołaj Stępniewski.

Prawo, napisane po nowemu, nie da też impulsu, który mógłby przyciągnąć inwestorów zagranicznych na nasz rynek obligacji nieskarbowych. — Główne ograniczenia dla rozwoju rynku nie tkwią w regulacjach prawnych dotyczących struktury emisji. Są nimi natomiast m.in. brak płynnego rynku wtórnego i brak ratingów. Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych barierą jest także zmienne oprocentowanie większości krajowych obligacji. W tych kwestiach na zmiany na razie nie można liczyć — uważa Mikołaj Stępniewski.

— Nowa ustawa nie będzie panaceum na bolączki polskiego rynku obligacji. Prędzej polskie firmy wyjdą za granicę z emisjami swoich obligacji, niż zaobserwujemy ruch w drugą stronę. Co najwyżej pojawią się pojedyncze fundusze, szukające niszowych okazji inwestycyjnych. Polski rynek jest na razie po prostu za mały — dodaje Emil Szweda. Ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2015 r.

140 mld zł Taką wartość miał rynek nieskarbowych papierów dłużnych na koniec III kwartału 2014 r. To o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej.

Źródło: Fitch Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Obligacje / Nowa ustawa wszystkiego nie załatwi