Nowa ustawa zahamuje inwestycje

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-05-06 00:00

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych i Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych uważają, że ustawa o ładzie przestrzennym wstrzyma rozwój strategicznych inwestycji w Polsce.

Pod koniec kwietnia Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych (PKPP) zaapelowała o podjęcie prac nad nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

— Jeszcze w trakcie prac nad projektem ustawy, PKPP wielokrotnie zwracała uwagę na jego wady. Świadomi negatywnych konsekwencji przyjęcia ustawy przedłożyliśmy pakiet poprawek, który zyskał akceptację wielu urbanistów, przedstawicieli środowisk samorządowych i niektórych posłów. Znaczna część naszych propozycji została też poparta przez premiera Leszka Millera. Niestety, w ustawie uchwalonej przez Sejm, proponowane zmiany nie zostały uwzględnione. Za dwa miesiące ustawa wejdzie w życie i stanie się barierą dla inwestycji budowlanych — przestrzega Ryszard Kowalski, przedstawiciel PKPP.

Według PKPP, aby ustawa stała się użyteczna należy wprowadzić do niej aż 87 poprawek. Przede wszystkim należy uniemożliwić uznaniowe podejmowanie przez urzędników decyzji o wydaniu nowego dokumentu — tzw. warunków zabudowy. Ustawa znosi obowiązek uzyskania niezbędnych dotychczas warunków zabudowy i zagospodarowania terenu (wzzt), ale tylko wtedy, gdy gmina uchwaliła plany miejscowe po 1995 r. Jeśli gmina nie posiada takich planów, wówczas urzędnik będzie mógł wydać decyzję o warunkach zabudowy na podstawie przepisów wynikających z innych ustaw np. o ochronie gruntów rolnych, prawa ochrony środowiska itp. Dodatkowym kryterium wydania decyzji będzie też zabudowa sąsiedniej działki, do której nowa inwestycja ma dopasować się przeznaczeniem, wielkością oraz stylem architektury. Na podstawie tego dokumentu inwestor sporządzi plany i jeśli będą one zgodne z decyzją, uzyska pozwolenie na budowę. Według PKPP, taka procedura stwarza zagrożenie korupcją. Zwiększa także ryzyko inwestora, gdyż w chwili zakupu gruntu nie ma pewności, jaką decyzję wyda urzędnik.

— Prawo musi być jednoznaczne. Inwestor zanim kupi teren, powinien wiedzieć, co wolno mu zbudować — mówi Ryszard Kowalski.

Dodaje, że brak planów miejscowych oraz wzmocnienie roli studium sprawi, że w Polsce w ciągu najbliższych dwóch lat inwestorzy będą narażeni na wysokie koszty oraz wydłużenie procesu uzyskiwania niezbędnych dokumentów.

Braku entuzjazmu dla ustawy nie kryje także Antoni Styrczula, prezes Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych (PAIZ).

— Nowe przepisy nadal nie rozwiązują odstawowego problemu, jakim jest brak ułatwień dla inwestorów, zainteresowanych realizacją dużych, strategicznych dla Polski przedsięwzięć — podkreśla Antoni Styrczula.

PAIZ skrytykował również rolę studium i wydłużenie procedury jego uchwalania, podobnie jak zapis mówiący o możliwości wydawania pozwolenia na budowę na podstawie planów miejscowych.

— Rozwiązanie to wydaje się odpowiadać potrzebom przedsiębiorców. Problemem jest czas potrzebny do tego, aby system sprawnie funkcjonował. Należy stworzyć szczegółowe plany, a to potrwa nawet dwa lata — dodaje Antoni Styrczula.

Negatywne opinie PKPP i PAIZ odrzucają autorzy ustawy.

— Nie chcę odnosić się do zarzutów PKPP, z pozoru merytorycznych, ale świadczących co najmniej o nieuważnym czytaniu ustawy. Chcę podkreślić wyjątkową nielojalność PKPP wobec premiera rządu, który w żadnym stopniu nie dał znać autorom ustawy o poparciu dla ich propozycji. Nie jest nam znane stanowisko ministerstwa gospodarki w sprawie rzekomych barier inwestycyjnych zawartych w ustawie — mówi Elżbieta Szelińska, dyrektor departamentu mieszkalnictwa i ładu przestrzennego Ministerstwa Infrastruktury.

Podkreśla, że na wniosek PKPP dodano do nowej ustawy artykuł 61, ułatwiający inwestycje produkcyjne realizowane od podstaw.