Nowa wizja: jakie dochody, takie składki ZUS

opublikowano: 11-09-2019, 22:00

Biznes jest „na tak” dla proporcjonalnego do zysków obciążenia ubezpieczeniem społecznym, ale nie dla wszystkich firm.

Zapowiedź uzależnienia wysokości składek na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorców od osiąganych przez nich dochodów wywołała spore poruszenie. Jak podkreślił w swoim stanowisku Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), ta zasada wiązałaby się ze skokowym wzrostem obciążeń dla ogromnej części osób prowadzących działalność gospodarczą, w tym m.in. relatywnie dobrze zarabiających przedstawicieli wolnych zawodów i wciąż słabej klasy średniej. Wydaje się, że te obawy częściowo ostudziła Jadwiga Emilewicz,minister przedsiębiorczości i technologii. W komentarzu do zapowiedzianej przez rząd zmiany zasad ustalania wysokości składek minister stwierdziła, że ma dotyczyć przedsiębiorców osiągających niewielkie dochody.

— Proponujemy dalsze zmiany, czyli ustalenie wysokości składki na ubezpieczenie społeczne najmniejszych firm na podstawie dochodu, a nie przychodu. To rozwiązanie ma wiele zalet, wśród których zaakcentować należy przede wszystkim powiązanie wysokości ponoszonych obciążeń z rzeczywistymi w danych warunkach rynkowych możliwościami finansowymi przedsiębiorcy — wyjaśniła minister.

Dodała, że o powiązanie wysokości płaconych składek z podstawą opodatkowania od wielu lat apeluje środowisko biznesu i nadszedł czas, aby krok po kroku realizować ten ważny dla mniej dochodowych przedsiębiorców postulat. Jadwiga Emilewicz zapewniła jednocześnie: architekci, lekarze, adwokaci mogą spać spokojnie — nie zamierzamy znosić ryczałtu.

Ryczałt z problemami

„Z dużą ulgą przyjmujemy wyjaśnienia minister, że zmiana zasad ustalania wysokości składek ZUS jest przewidziana wyłącznie dla przedsiębiorców osiągających niewielkie dochody i korzystających w tej chwili z preferencji tzw. małego ZUS. Dla rozwiniętych, sprawnie funkcjonujących działalności gospodarczych ryczałt jest modelem korzystnym. Powoduje on, że przedsiębiorcy osiągający wyższe dochody płacą składki w wysokości proporcjonalnie niższej niż etatowi pracownicy. Znajduje to oczywiste uzasadnienie — przedsiębiorcy sami odpowiadają za uiszczane składki, sami ponoszą ryzyko działalności, a także są bardziej skłonni do oszczędzania bądź inwestowania” — czytamy w stanowisku ZPP.

Związek przypomina, że ZUS ryczałtowy stanowił do tej pory problem np. dla poczatkujących przedsiębiorców. Perspektywa opłacania stałej składki co miesiąc, niezależnie od tego, czy uda się uzyskać jakikolwiek dochód,odwiodła wiele osób od otworzenia własnego biznesu, a innych zmusiła do zamykania działalności.

„Problem ten jednak w zasadzie wyeliminowano — przedsiębiorcy mogą przez 24 miesiące opłacać preferencyjne składki ZUS, a przez pierwsze pół roku działalności w ogóle ich nie płacić, poza zdrowotną. Wydaje się, że to czas wystarczający, aby stwierdzić, czy dany pomysł na biznes ma w danych realiach rynkowych rację bytu” — ocenia ZPP.

W jego opinii ryczałtowy ZUS stanowi też problem dla drobnych usług świadczonych nie z uwagi na chęć sprawdzenia się w biznesie, lecz jako substytut dla etatu. Z ich punktu widzenia kluczowe było wprowadzenie tzw. małego ZUS, uzależniającego wysokość składek od osiągniętych przychodów.

Komu zysk

Pozytywnie do zapowiedzi zmian odnoszą się też Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) i Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE). Według nich gdyby w 2019 r. wprowadzono proporcjonalne składki, ulgę w ich opłacaniu odczuliby przedsiębiorcy uzyskujący dochód netto poniżej 5718 zł miesięcznie. FPP i CALPE podkreślają, że dochody poniżej tego progu ma 1,2 mln osób prowadzących w Polsce działalność gospodarczą. W ocenie federacji i centrum elastyczne składki uzależnione od wielkości dochodu stanowiłyby również dodatkowy stabilizator koniunktury gospodarczej. W przypadku spowolnienia składki dla firm samoistnie obniżyłyby się, wspierając tym samym przedsiębiorców w trudniejszym okresie.

78 proc. - tyle osób prowadzących działalność gospodarczą miałoby niższe niż obecnie obciążenia, gdyby w tym roku wprowadzono proponowane zmiany — szacuje FPP i CALPE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu