Po nieudanej próbie utrzymania zdobyczy i spadkach amerykańskich kontraktów terminowych inwestorzy rozpoczęli sprzedaż walorów. Oliwy do ognia dolały dane z makro z USA, które potwierdziły, że kryzys na rynku nieruchomości trwa w najlepsze. W styczniu sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła aż 8,6 proc. licząc rok do roku (prognozowano, że będzie to 2,9 proc.). WIG20 kończył sesję spadkiem o 1,1 proc.
Sytuacja byłaby na pewno lepsza, gdyby nie zawirowania na rynku walutowym. Poranne umocnienie naszej waluty było bardzo krótkotrwałe i wraz z upływającymi godzinami złoty osłabiał się wobec głównych walut światowych. Na giełdowej sesji obroty wyniosły jedynie 872 mln zł, co świadczy o asekuracyjnej postawie, jaką przyjęli inwestorzy.
Bardzo długo indeks największych spółek najmocniej wspierały akcje banków z Pekao i PKO BP na czele. Jednak i te na koniec sesji spadły z wielkim hukiem. Na szczególną uwagę zasługują papiery BRE Banku. Była to jedyna spółka finansowa z WIG20, która zdrożała, i to aż o 6 proc.
Bardzo długo rosły też walory PGNiG. Gazowa spółka rosła nawet o 3,5 proc. Na finiszu oddała cały urobek. Wycenie PGNiG nie pomogła informacja, o tym, że zarząd energetycznej spółki będzie musiał stoczyć spór ze związkami zawodowymi. Sprawa dotyczy podwyżek wynagrodzeń. Zarząd proponuje 6,5 proc. w tym roku, załoga oczekuje 11 proc. Do dobrych wiadomości można zaliczyć informacje, że spółka planuje budowę magazynu gazu o pojemności 400-800 mln m3. Budowa magazynu gazowego mogłaby zostać rozpoczęta w latach 2011-2012.
Masowa wyprzedaż dotknęła również akcje KGHM. Nie pomogła wiadomość, że do końca 2010 r. spółka chce przejąć dwie zagraniczne kopalnie, o łącznej zdolności produkcyjnej do 270 tys. ton miedzi. Po publikacji wyników finansowych dużo powodów do zadowolenia mają właściciele akcji Budimeksu. Budowlana spółka, zarządzana przez Marka Michałowskiego, zarobiła w IV kwartale 2008 r. ponad 31,6 mln zł. Akcje skoczyły o prawie 7 proc. Raport opublikował także JW Construction. Największy polski deweloper mieszkaniowy zarobił w IV kwartale 36,3 mln zł wobec 105 mln zł w analogicznym okresie 2007 r., ale kurs spółki poszedł w górę o 3 proc. Rynek spodziewał się gorszych wieści.
Środowa sesja pokazała po raz kolejny jak bardzo zależni jesteśmy od nastrojów panujących na rynku amerykańskim oraz walutowym. Wniosek jest jeden - bez poprawy sytuacji za granicą i dalszego umocnienia złotego nie ma szans na wzrosty.