W połowie października na warszawskiej giełdzie rozpocznie się obrót opcjami na akcje pięciu spółek: KGHM, Pekao SA, PKN Orlen, Prokom i TP SA. Akcje tych spółek zostały wybrane ze względu m.in. na duży obrót na tych papierach - poinformował PAP kierownik zespołu instrumentów pochodnych na GPW Jarosław Ziębiec.
Od września 2003 na GPW w obrocie znajdowały się jedynie opcje na indeks WIG-20.
Opcja to jeden z instrumentów pochodnych, czyli papierów wartościowych tworzonych na bazie innych instrumentów, np. akcji czy indeksów. Na GPW, poza opcjami, handluje się też innymi instrumentami pochodnymi - kontraktami terminowymi i warrantami.
"Opcja to jest prawo i handlujemy prawem. Daje nam ono w przyszłości możliwość, żeby coś sprzedać - i to jest opcja sprzedaży. Można też handlować prawem do tego, by w przyszłości coś kupić - i to jest opcja kupna. Każde prawo można kupić - i wtedy kupujemy opcję; każde prawo można sprzedać - i wtedy jesteśmy wystawcą opcji" - powiedział w rozmowie z PAP kierownik zespołu instrumentów pochodnych na GPW Jarosław Ziębiec.
W jego opinii, opcję można porównać do polisy ubezpieczeniowej.
"Kupujemy polisę ubezpieczeniową, czyli prawo do tego, że firma ubezpieczeniowa wypłaci nam pieniądze, jeśli coś się stanie - to jest właśnie opcja. Na giełdzie można ją porównać z opcją sprzedaży: jak dom się spali, dostaniemy ubezpieczenie, jak cena akcji spadnie - będziemy mogli zrealizować opcję" - dodał Ziębiec. "Z drugiej strony kupujemy polisę ubezpieczeniową na wypadek wzrostu ceny akcji - jeżeli wzrost cen nastąpi, będziemy mogli na tym zarobić realizując opcję i kupując akcje taniej niż na giełdzie".
Ziębiec podkreślił, że w rozliczeniach opcji nie ma dostawy towaru, czyli np. akcji, bo rozliczenie jest pieniężne: "jeśli się zarobiło - to się dostanie pieniądze, jak się nie zarobiło to się nic nie dostaje".
Instrumenty pochodne, takie jak opcje, istnieją na rynku równolegle do instrumentów bazowych, np. akcji. Są one wykorzystywane przez inwestorów m.in. do zabezpieczania się przed ryzykiem. "Możemy kupić akcje spółki X, a do tego opcje, które mają zabezpieczyć przed spadkiem ceny akcji. Jeżeli ceny akcji rosną - zarabiamy na akcjach, a jeżeli ceny spadną - to realizujemy opcję i pozbywamy się akcji spółki X na korzystniejszych warunkach" - powiedział.
Ziębiec podkreślił, że opcje są instrumentem dla zaawansowanych inwestorów. Jednak także osoby nie posiadające wiedzy specjalistycznej mogą z nich korzystać, np. jako klienci funduszy inwestycyjnych. Zarządzający mogą bowiem w ten sposób zabezpieczać się przed ryzykiem spadku na giełdzie.
Jego zdaniem, pojawienie się na GPW nowych instrumentów pochodnych może do Polski przyciągnąć także nowych inwestorów zagranicznych, w tym - fundusze hedgingowe, wykorzystujące różnice w cenach instrumentów finansowych.
"Duża część inwestorów zaczęła inwestować w polskie instrumenty pochodne w momencie wejścia Polski do UE, bo to automatycznie podniosło status giełdy. Takie podmioty jak fundusze hedgingowe szukają wszędzie możliwości zarobku, a nowe instrumenty pochodne na rynku mniej dotąd popularnym niż np. rynek niemiecki, mogą być okazją inwestycyjną" - powiedział.
W sierpniu wartość obrotu opcjami na GPW wahała się od blisko 0,5 mln zł na sesji do 1,5 mln zł.