Dziesięć krajów, które przystąpiły w maju do Unii Europejskiej, muszą jeszcze dokonać znacznych wysiłków, by zakwalifikować się na czas do wprowadzenia u siebie euro - ocenił Europejski Bank Centralny (EBC) w raporcie opublikowanym w środę.
Publikacja raportu Banku w sprawie przygotowania nowych krajów członkowskich UE do wprowadzenia u siebie euro zbiegła się z podobnym raportem Komisji Europejskiej. Wnioski z obu dokumentów są identyczne.
"Wszystkie kraje mają przed sobą wyzwanie, któremu muszą sprostać" - powiedział w środę na konferencji prasowej prezes EBC Jean-Claude Trichet. Odmówił podania ewentualnego terminarza przystąpienia tych krajów do jednolitej waluty europejskiej.
EBC zaapelował szczególnie do nowych krajów Unii o wzmożenie wysiłków dla uzdrowienia ich finansów publicznych. W raporcie podkreślono, że w tej dziedzinie poprawa następuje za wolno i większość z grupy 10 krajów musi jeszcze sporo zdziałać, by obniżyć deficyt budżetowy do poziomu poniżej 3 proc. PKB, wymaganego dla wprowadzenia euro. Obecnie sześć nowych krajów ma deficyt wyższy od tej normy.
Trichet odmówił komentowania sytuacji poszczególnych krajów, ale z lektury raportu wynika, że Estonia wypełniła niemal wszystkie kryteria ekonomiczne wprowadzenia euro. Ma ona szczególnie niską inflację - poniżej 2 proc., nadwyżki budżetowe i niskie zadłużenie.
Dyrektor ekonomiczny EBC Otmar Issing powiedział na konferencji prasowej, że "żaden z badanych krajów nie zrealizował kryteriów w dziedzinie ustawodawstwa" upoważniających do przyjęcia euro, szczególnie jeśli chodzi o prawne gwarancje niezależności banków centralnych.
Kryteria, jakich muszą przestrzegać kraje UE, aby móc u siebie wprowadzić euro, to: dług publiczny niższy od 60 proc. PKB,
deficyt budżetowy nie przekraczający 3 proc. PKB, zgodność z unijnymi narodowych aktów prawnych dotyczących banku centralnego, stopy procentowe na poziomie obowiązujących w strefie euro, inflacja nie wyższa niż o 1,5 proc. od średniej w trzech najlepszych pod tym względem krajach UE.
kd/ ap/ mag/