Nowi członkowie Unii krytykują brytyjskie plany ograniczenia funduszy pomocowych, które mają ochronić wyspiarski rabat.
Balon próbny w postaci nieoficjalnej propozycji budżetowej, wypuszczony przez przewodzący Unii Londyn, pęknie 5 grudnia wraz z ogłoszeniem oficjalnego stanowiska. Do tego czasu spekulacjom i krytycznym uwagom nie będzie końca. Propozycja obcięcia o 10 proc. planowanych funduszy dla nowych krajów członkowskich z powodów oczywistych spotkała się z ich sprzeciwem.
— Będziemy walczyć i wygramy — przytacza słowa premiera Kazimierza Marcinkiewicza bytyjski „Financial Times”.
Dziennik odwołuje się też do wypowiedzi Grażyny Gęsickiej, szefowej resortu rozwoju regionalnego, o bardzo słabym wykorzystaniu przez Polskę unijnej pomocy. Sam premier przyznaje, że jest to poziom „skandalicznie niski”.
O większy budżet walczy też Budapeszt i Wilno. Ferenc Gyurscany, premier Węgier, ogłosił wczoraj, że nieoficjalna propozycja brytyjska jest nie do zaakceptowania i większość nowych członków Unii nie zgodzi się na nią.
— To, co proponuje Tony Blair, tak dalece odbiega od interesów węgierskich, że musimy odpowiedzieć wprost — „nie” — podkreśla Ferenc Gyurscany.
— 10 proc. mniej to za dużo. Brak tych pieniędzy byłby dla nas ogromnym ciosem. To najlepiej oddaje stosunek starych państw UE do nowych — podkreśla Jonas Longinas, szef sejmowej komisji ds. budżetu, dodając, że Litwa nie powinna się na to zgodzić.
Jarosław Pietras, minister ds. europejskich, który od samego początku uczestniczy w negocjacjach budżetowych, zauważa, że propozycje cięć mają odwrócić uwagę od zasadniczego problemu negocjacji, czyli brytyjskiego rabatu (obniżonej składki). W związku z rozszerzeniem UE i zwiększonym budżetem Brytyjczycy musieliby wpłacać do unijnej kasy o 60 proc. więcej niż dotychczas. W tym czasie budżet UE zwiększyłby się zaledwie o 11 proc.
— Pogłoski o propozycjach cięć budżetowych są próbą przekazania nowym państwom, że skoro tak im zależy na kompromisie, to powinny zaakceptować cięcia — podkreśla Jarosław Pietras.
Jutro Tony Blair, premier Wielkiej Brytanii, spotka się z rządami Litwy, Łotwy i Estonii, zaś w piątek — Polski, Słowacji, Czech i Węgier.