Nowe przepisy nie naprawią finansów firm odzieżowych

Agnieszka Janas
opublikowano: 2001-11-06 00:00

Dziś wchodzi w życie ustawa o ochronie przed nadmiernym przywozem na polski obszar celny niektórych towarów tekstylnych i odzieżowych.

Przedstawiciele branży nie przyjęli ustawy o ochronie rynku wewnętrznego z entuzjazmem. Zdecydowanie twierdzą, że jej wprowadzenie w życie jest spóźnione o kilka lat, ponieważ rynek został już zalany tanią produkcją, co doprowadziło do fatalnej sytuacji polskich producentów. Kolejnym minusem ustawy jest brak możliwości pełnego egzekwowania ochrony rynku wewnętrznego w związku z brakami w systemie kontroli, m.in. w służbach celnych i skarbowych.

Cezary Półtorak

dyrektor sprzedaży Wólczanki

- To krok we właściwym kierunku, ale zrobiono go 10 lat za późno. Rynek tekstylny chroniony jest wszędzie, dlaczego więc nie miałby być chroniony w Polsce. Ustawa właściwie nie wpłynie na sytuację Wólczanki na polskim rynku, ponieważ kierujemy naszą produkcję do zamożniejszych klientów. Niekontrolowany import z Dalekiego Wschodu zdestabilizował pozycję producentów towarów z niższej półki. Ustawa może więc pomóc tym zakładom, które walczą o rynek na bazarach.

Krzysztof Dajczak

prezes ZPD Jarlan

- Ustawa jest merytorycznie dobra, natomiast procedura jest bardzo skomplikowana. Czy pomoże ona polskim producentom, okaże się dopiero po wdrożeniu pierwszego kontyngentu na import. Jeśli się uda, będzie to bardzo duża pomoc dla branży. Widziałem w hurtowniach gotowe wyroby dziewiarskie w cenie około 3 zł, podczas gdy koszt wytworzenia takiego wyrobu w kraju wynosi 7-10 zł. Ustawa może sprawić, że w końcu będziemy mieli do czynienia z uczciwą konkurencją.

Janusz Płocica

prezes Vistuli

- Gdyby udało się stworzyć wpływowe lobby tej branży, ustawa mogłaby być pomocą doraźną dla małych przedsiębiorstw na etapie przeobrażeń. Na dłuższą metę nie jest to instrument chroniący rynek wewnętrzny ze względu na wzrastającą konkurencję ze strony państw UE, których ustawa nie dotyczy.

Artur Gacek

prezes Zakładów Produkcyjnych Polontex

- Aby był to krok w dobrym kierunku, jednocześnie powinny zostać podjęte działania zmierzające do umożliwienia kontroli przestrzegania nałożonych kontyngentów. Myślę, że jedno z najważniejszych rozwiązań to stworzenie kompletnej bazy danych importerów, kontrola firm sprowadzających towary po niższej cenie niż w Polsce, ograniczenie importu odzieży używanej — dziś jest to około 90 tys. ton rocznie — oraz skomputeryzowanie służb celnych.

Łukasz Wyrzykowski

dyrektor Izby Gospodarczej Eksporterów i Importerów

- Zamiast zakazów powinno się stworzyć warunki do eksportu, popierać próby odzyskania dla polskiej produkcji rynków wschodnich oraz pomagać w promocji towarów w krajach UE.