Nie tylko sprawiedliwego pokojowego zakończenia, lecz perspektywy chociażby realnego rozejmu w wojnie napastniczej Rosji z tragicznie doświadczaną Ukrainą nie widać. Żadnym przełomem nie może stać się zaskakujący list otwarty Wołodymyra Zełenskiego do Władimira Putina w sprawie ich bezpośrednich rozmów. Car Kremla od czterech lat powtarza te same zaporowe warunki terytorialno-ustrojowe, które dla władz niepodległej Ukrainy są nie do przyjęcia jako kapitulanckie. Kolejna próba choćby zapalenia pokojowego światełka w wojennym tunelu to kolejne spotkanie koordynacyjne w Paryżu prezydenta Ukrainy z przywódcami Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec.
W tle pełnoskalowej wojny wybuchł wizerunkowy konflikt polsko-ukraiński, którego pokłosiem będzie nowe polityczne starcie na szczytach władzy w Polsce. Prezydent Wołodymyr Zełenski 27 maja nadał imię Bohaterów UPA elitarnej jednostce ukraińskich wojsk specjalnych, bardzo zasłużonej w utajnionych operacjach przeciwko Rosji. Dumnym uzasadnieniem patronatu było „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska”.
Nasze spojrzenie na Ukraińską Powstańczą Armię jest biegunowo inne – dokonywała zbrodni wobec cywilnej ludności polskiej, przede wszystkim na Wołyniu, ale nie tylko. W ocenie całościowego bilansu działań UPA oba państwa oraz ich społeczeństwa nie osiągną zbliżenia nigdy, ponieważ obustronnie nie podlega to negocjacjom. W związku z tym oczekiwanie, że na żądanie oburzonego polskiego sąsiada Wołodymyr Zełenski cofnie nadanie walecznym ukraińskim specjalsom patronatu UPA to całkowita niedorzeczność. A takie właśnie sugestie anulowania imienia zbierał w piątek i sobotę w Warszawie generał Kyryło Budanow, zaufany szef gabinetu prezydenta Ukrainy, który w trybie awaryjnym prowadził rozmowy polityczne.
Karol Nawrocki wymyślił ukaranie prezydenckiego kolegi Wołodymyra Zełenskiego w sposób bezprecedensowy. Zamierza zabrać mu Order Orła Białego (OOB), którym w 2023 r. odznaczył go Andrzej Duda „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą”. W poniedziałek, 8 czerwca zbierze się kapituła OOB (złożona z osób nim odznaczonych), która pomysł prezydenta zaopiniuje TAK/NIE. Trzeba jednak pamiętać, że prezydent absolutnie nie jest taką opinią związany i podejmuje decyzje całkowicie samodzielnie. Ma prawo nadawać wszelkie ordery i odznaczenia również z własnej inicjatywy, pomijając jakiekolwiek kapituły, co z definicji czyni takie ciała atrapami. Niezwykle ciekawa jest jednak rzadka okoliczność, że tym razem decyzja prezydenta w sprawie szczególnego OOB wcale nie będzie ostateczna.
Konstytucja RP w art. 138 ustala precyzyjnie, że „Prezydent Rzeczypospolitej nadaje ordery i odznaczenia”. W art. 144 wymienia zaś 30 rodzajów aktów urzędowych wydawanych przez prezydenta samodzielnie, wszelkie nieumieszczone na tej liście wymagają dla ich ważności podpisania również przez premiera. Punkt „16) nadawanie orderów i odznaczeń” powtarza zapis z przytoczonego art. 138, ale owa samodzielność nie obejmuje pozbawiania nadanych honorów! Dość rzadka w Polsce procedura odebrania komuś orderu czy odznaczenia przez prezydenta konstytucyjnie wymaga zatem kontrasygnaty premiera.
Karol Nawrocki o nietypowej orderowej okoliczności prawnej doskonale wie. Jego przyboczny Zbigniew Bogucki, były prokurator, adwokat i wojewoda, pedant i szczególarz proceduralny potwierdził, że „przy odbieraniu prawdopodobnie potrzebna będzie kontrasygnata premiera”. Żadne prawdopodobnie! Szefowi KPRP polecam jako dość świeży przykład Monitor Polski z 2024 r. poz. 301, w którym postanowienie Andrzeja Dudy o pozbawieniu pewnego działacza – uznanego prawomocnie za kłamcę lustracyjnego – aż dwóch Orderów Odrodzenia Polski wysokich klas, drugiej i trzeciej, oczywiście zawiera po lewej stronie u dołu konieczną kontrasygnatę Mateusza Morawieckiego.
W normalnych okolicznościach działania centrali państwa premierowski podpis towarzyszący prezydenckiemu ma charakter czysto techniczny. Polska obecnie funkcjonuje jednak w realiach nie kohabitacji, lecz zaostrzającej się politycznej konfrontacji prezydenta z rządem lub odwrotnie. Konieczność podwójnego sygnowania aktów urzędowych staje się okazją do rozgrywek oraz wzajemnego rewanżyzmu. Karol Nawrocki odmawia podpisów na wielu wnioskach sygnowanych przez premiera, hurtowo blokując choćby mianowania ambasadorów, a także generałów, którzy już odpowiednio długo dowodzą brygadami jako pułkownicy i zgodnie z etatem bezwzględnie należy im się wężyk z gwiazdką. Donald Tusk rewanżuje się brakiem kontrasygnaty i blokuje prezydentowi (dosłownie – prezesowi Adamowi Glapińskiemu) na przykład powołanie członków zarządu NBP, w tym odnowienie kadencji wiceprezesa banku centralnego, a na zupełnie innym polu – odtajnienie i opublikowanie archaicznego już aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Po poniedziałkowym posiedzeniu kapituły oraz ogłoszeniu przez Karola Nawrockiego ewentualnej decyzji o odebraniu OOB prezydentowi Ukrainy – żądanie od Donalda Tuska kontrasygnaty pod prezydenckim postanowieniem otworzy nowy front polityczny przytoczony w tytule.

