Wczoraj do obrotu giełdowego wprowadzonych zostało 216 600 akcji Szeptela. Nowe papiery w niewielkim stopniu wpłyną na płynność walorów spółki, która jak na podmiot zaliczany do bardzo atrakcyjnej branży telekomunikacyjnej jest co najmniej zadowalająca. W rękach mniejszościowych akcjonariuszy, według stanu na 30 kwietnia 2002 r. pozostawało bowiem ponad 5 mln akcji, dających prawo do wykonywania niemal 40 proc. głosów na WZA.
Przełożenia tego nie widać jednak w poziomie obrotów. W bieżącym roku średnia wartość obrotów przypadających na pojedynczą sesję wynosi zaledwie nieco ponad 210,5 tys. zł przy wolumenie na poziomie ledwie przekraczającym 4,6 tys. papierów. Nowe walory niewiele zmieniły w przebiegu sesji na tych papierach. Podczas poniedziałkowych notowań gracze nie wykazywali większego zainteresowania handlem.
Do inwestowania w walory szepietowskiej spółki zniechęcać może silny trend spadkowy, jaki dominuje na rynku tych papierów od początku lutego 2002 r. Zepchnął on wycenę akcji z poziomu ponad 30 zł do zaledwie niecałych 13 zł. Wcześniej, przez długi czas wartość papierów pozostawała dosyć stabilna, co spółka zawdzięczać mogła przede wszystkim zaangażowaniu inwestorów finansowych. Do tego, akcje firmy parkowane były na zlecenie inwestorów indywidualnych. Dopiero w lutym doszło do większych wahań wyceny, a apogeum przypadło na 2 kwietnia, kiedy to kurs walorów spadł o ponad 24 proc. Przyczyn obecnej niskiej wyceny upatrywać można w problemach z popytem, który jest zbyt niski, by można było sprzedać posiadane walory bez znaczącej przeceny.
A do zamykania pozycji na walorach przedsiębiorstwa zachęca nadal wiele czynników. Jednym z nich jest niepewność co do dalszych losów spółki. Umowa z Telbankiem, jak się okazuje, ma całkowicie ramowy charakter i nie daje firmie przewagi nad konkurentami. Niewyjaśniona pozostaje także nadal kwestia inwestora. Prowadzone z duńskim TDC rozmowy nie przyniosły żadnych konkretów.
Rozczarowujące wydają się także generowane przez spółkę wyniki finansowe. Opublikowane przed kilkoma dniami rezultaty za I kwartał tego roku dobitnie wskazują, że Szeptel ma problemy zarówno z rentownością prowadzonej działalności, jak i zdobywaniem nowych kontraktów. W stosunku do analogicznego okresu 2001 r., w pierwszych trzech miesiącach tego roku wartość przychodów ze sprzedaży była niższa o 21 proc., osiągając poziom niewiele ponad 4,06 mln zł. Równocześnie spółka poniosła dużą stratę operacyjną, która zamknęła się kwotą 1,08 mln zł. Rok wcześniej zysk na bezpośredniej działalności osiągnął poziom 140 tys. zł. Na poziomie netto strata została pogłębiona do kwoty niemal 1,6 mln zł, co jednak w porównaniu z I kwartałem 2001 r. jest wartością gorszą zaledwie o 3 proc. Zarząd tłumaczy słabe rezultaty głównie wysokimi kosztami amortyzacji, rozliczanymi w czasie kosztami koncesji, odsetkami od kredytów oraz wysokimi kosztami ogólnego zarządu w związku z rozpoczętą restrukturyzacją spółki. Negatywnie na wyniki oddziałują także zmiany w organach zarządzających i nadzorujących. Ich najbardziej widocznym efektem była zmiana na stanowisku prezesa. Michała Skolimowskiego w drugiej połowie marca zastąpił na stanowisku Cezary Przybysławski, związany wcześniej z giełdowym Bytomiem. Dodatkowo, nowo uruchomione inwestycje nie generowały jeszcze w I kwartale przychodów. Według szacunków teleoperatora, podjęte działania powinny w obecnym kwartale i kolejnych miesiącach spowodować istotny wzrost przychodów ze sprzedaży, około 400 tys. zł kwartalnie.
Niepokoić może wysoki poziom zobowiązań. Na koniec I kwartału 2002 r. ich wartość wraz z rezerwami wyniosła ponad 74 mln zł. Z tego blisko 44 mln zł to zobowiązania krótkoterminowe, co stanowi nieco ponad 50 proc. kapitałów własnych przedsiębiorstwa.
W celu finansowania prowadzonych inwestycji (rozbudowa sieci telekomunikacyjnej), Szeptel wyemitował pod koniec lutego 2002 r. półroczne obligacje o wartości 19,8 mln zł. Zabezpieczeniem emisji jest m.in. zastaw rejestrowy na nieruchomościach emitenta wysokości ponad 39 mln zł.