Nowego przewodniczącego KE wykopali piłkarze

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-06-30 00:00

Lepienie modelu przewodniczącego Komisji Europejskiej na kadencję 2004-09 jako żywo przypominało zestawianie w epoce PRL list kandydatów do Sejmu przez Front Jedności Narodu lub Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego. Kandydat odpowiadający wszystkim stał się wypadkową tylu rozbieżnych kryteriów, że doszło do pata — niekoniecznie Pata Coxa... Irlandczycy jednak się nie zrazili i postawili sobie za punkt honoru znalezienie kompromisowego kandydata, choćby na dobę przed końcem ich prezydencji. Opracowali dwa przejrzyste, obowiązkowe kryteria:

- awans piłkarzy z kraju kandydata do strefy medalowej mistrzostw Europy;

- wiek od 47 do 49 lat, obywatel państwa leżącego na zachód od Hiszpanii.

Warunek pierwszy spełniło czterech — Holender, Portugalczyk, Grek oraz Czech, reprezentujący w tym gronie nowych członków UE. Po uwzględnieniu kryterium drugiego, komputer wyrzucił jedynego odpowiadającego kandydata — Jose Manuela Durao Barroso, dotychczasowego premiera Portugalii. Dla wszystkich unijnych potentatów okazał się on idealnym wręcz przewodniczącym nowej Komisji Europejskiej — cichy, skromny, sympatyczny, bez wyrazu, bez charyzmy, nikomu nie wadzi...