Analitycy: zyski uzależnione od wielu niewiadomych, ale pomysł nie jest zły
Były szef Polmosu tworzy fundusz inwestujący w nieruchomości na południowym wschodzie USA. Pomysł dobry, ale z pułapkami.
Zebranie od polskich inwestorów 35 mln USD (78,50 mln zł) i zakup około 200 domów na Florydzie. Taki plan ma Coldwell Banker Commercial Polska (CBCP), fundusz private equity i organizator funduszu nieruchomościowego Florida Real Estate Opportunity Fund, w Polsce działający jako franczyzobiorca.
Model biznesowy
— Ofertę kierujemy do polskich menedżerów średniego szczebla. Chcemy ich pozyskiwać przez bezpośrednie kontakty biznesowe i współpracując z instytucjami finansowymi. Za ich pieniądze kupimy pod wynajem amerykańskie nieruchomości na Florydzie. Będziemy szukać inwestorów także m.in. we Francji i Rumunii — tłumaczy Waldemar Wasiluk, prezes CBCP i były szef Polmosu Lublin.
— Odradzałbym wchodzenie w amerykański rynek nieruchomości. Jest konkurencyjny, bardzo trudny, o wielu niewiadomych. Sam inwestuję na Florydzie, najpierw ceny muszą się ustabilizować — ocenia Józef Wojciechowski, główny akcjonariusz JW Construction, który przez wiele lat mieszkał w USA.
Za certyfikat inwestor będzie musiał zapłacić 200 tys. zł. Fundusz nie gwarantuje minimalnej stopy zwrotu, ale Waldemar Wasiluk szacuje, że w ciągu roku fundusz może przynieść 10-15 proc. zysku. CBCP zapewnia, że ma partnerów biznesowych w USA, z którymi będzie pracował przy wyborze nieruchomości. Kogo konkretnie? To mają wiedzieć inwestorzy funduszu. CBCP przy zakupach zamierza posiłkować się pożyczkami w USA (około 50 proc. wartości zainwestowanych pieniędzy).
— Inwestycje chcemy rozpocząć w październiku. Przy dużym zainteresowaniu będziemy tworzyć subfundusze — mówi Waldemar Wasiluk.
Dlaczego USA
Jego zdaniem, dziś jest najlepszy moment na tego typu inwestycje.
— Tamtejszy rynek jest w kryzysie. Widać jednak oznaki ożywienia. Wydaje się, że jest to „dołek” i ceny nieruchomości jeszcze przez kilka miesięcy mogą utrzymywać się na niskim poziomie, aby wreszcie iść do góry — przekonuje prezes CBCP.
Za wykończony dom o powierzchni 300 mkw. z basenem trzeba zapłacić 250-350 tys. USD (560-785 tys. zł).
— To inwestycja na 4-5 lat. W tym czasie zapewni zyski z wynajmu (koszt wynajmu to 1200 USD za tydzień, czyli ponad 2,6 tys. zł), a następnie ze sprzedaży domów — zapewnia Waldemar Wasiluk.
Wynajmem mają zajmować się partnerzy funduszu. Koszty związane z utrzymaniem nieruchomości mają być pokryte zyskami z około 20-tygodniowego najmu.
Mocniejszy dolar może pomóc
Okiem eksperta
Marcin Gołębiowski
analityk rynku nieruchomości redNet Consulting
Zazwyczaj ci, którzy inwestują w nieruchomości, są świadomi ryzyka i dywersyfikują portfel inwestycji. Na opłacalność modelu biznesowego proponowanego przez CBCP może mieć wpływ m.in. kurs dolara. Jeśli będzie się umacniać w najbliższych latach, to zyski mogą być większe. Ale wiele zależeć będzie też od stóp procentowych, które wskazują na zdolności nabywcze, od poziomu bezrobocia i wynagrodzeń w USA oraz od poziomu migracji na Florydzie. Dziś na amerykańskim rynku rosną stopy procentowe, spada popyt, a co za tym idzie — ceny.
Widzę pułapki i lepsze rozwiązania
Okiem eksperta
Paweł Majtkowski
ekspert nieruchomościowy z firmy Expander
Pomysł funduszu jest ciekawy, ale widzę kilka pułapek. Szczególnie różnice w kursie dolara względem euro. Mówi się, że dolar będzie się umacniał w najbliższym czasie i wówczas inwestycja może być bardziej opłacalna. Ale w przeciwnym razie można na tym stracić. Samo inwestowanie w nieruchomości na Florydzie to bardzo dobry pomysł. To alternatywa dla kupna tam domu na własną rękę. Nie powinno być też problemu z wynajmem na Florydzie. W USA nieruchomości staniały i wydaje się, że to ostatni dzwonek na takie zakupy. Jednak, jeśli ktoś ma większe pieniądze, chyba lepiej, aby sam inwestował w zakup domu.