O tym jak bardzo jesteśmy uzależnieni od Zachodu dobitnie potwierdziło wczorajsze zachowanie krajowych indeksów. Po solidnym wzroście na początku sesji, WIG20 na długi czas znalazł się w trendzie bocznym około 1 proc. powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Wszystko wskazywało na to, że zakończymy sesję na plusie. Jednak po publikacji indeksu nastrojów konsumentów w USA wystarczyło zaledwie kilka minut aby roztrwonić dzienny urobek indeksu, a nawet spaść w czerwone rejony.
Wtorkowe zakończenie handlu za Oceanem nie wróży najlepiej. Amerykańskie indeksy spadły zaraz po otwarciu. Nastroje popsuł wspomniany wcześniej odczyt. Nic w tym dziwnego, bowiem w ożywieniu gospodarki początkowo największy wpływ mają właśnie wydatki konsumentów. Ostatecznie DJ zakończył dzień blisko 1-proc. spadkiem, nieco lepszy był S&P500, który obniżył się o 0,75 proc., zaś Nasdaq zniżkował o 0,5 proc.
Z technicznego punktu widzenia wczorajsza sesja niewiele zmienia. Dla WIG20 nadal najbliższym wsparciem jest poziom 1800 punktów, zaś opór na wysokości 1920 punktów. Jeśli publikowane w tym tygodniu dane nie okażą się znacznie gorsze od prognoz i nie dojdzie do przeceny na rynku surowcowym, jest szansa, że indeks blue chipów pozostanie w kanale pomiędzy dwoma wcześniej wspomnianymi wartościami.
Z uwagi na skrócony tydzień handlu w USA, pierwsza sesja nowego kwartału
wypełniona jest danymi makro. Do najbardziej istotnych zaliczyłbym czerwcowy
raport ADP z rynku pracy, którego publikacja przewidziana jest na 14:15. Odczyt
ten jest zapowiedzią raportu oficjalnego z rynku pracy (który poznamy wyjątkowo
już jutro). Następne dane spłyną p godzinie 16-tej. Wśród nich indeks ISM dla
przemysłu. Oczekiwania rynku mówią o niewielkim wzroście do 44 pkt. Dla
przypomnienia, granicą pomiędzy recesją a rozwojem jest 50 pkt. W tym wypadku
nieco lepszy odczyt od prognoz analityków mógłby mocno wpłynąć na atmosferę na
parkietach.