Nowy sędzia zbada aferę 100 sekund

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 04-02-2013, 00:00

Proces oskarżonych o manipulacje indeksem WIG20 dziewięć lat temu startuje od zera.

Wymiar sprawiedliwości z wielkim trudem brnie przez giełdowe skandale. Jednym z przykładów jest tzw. afera 100 sekund dotycząca poważnych zmian cen kontraktów na indeks WIG20 (w odstępie niespełna półtorej minuty) podczas sesji, która odbyła się dokładnie dziewięć lat temu — 4 lutego 2004 r. Między godz. 15.16 a 15.18 indeks najpierw spadł o 6,6 proc., do 1526 punktów, aby chwilę później poszybować w górę aż o 17 proc., osiągając 1788 punktów. Okazało się, że w tym czasie Rafał G. z Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP na polecenie swojej znajomej Agnieszki K. złożył zlecenie najpierw kupna, a potem sprzedaży 4 tys. kontraktów.

Do systemu zalogował się, korzystając z hasła kolegi z pokoju, sam nie miał licencji maklerskiej. Oprócz Rafała G. o manipulację giełdową jest też oskarżony kierowca rajdowy Arkadiusz O. Według prokuratury, przez ich działalność Bankowy Dom Maklerski PKO BP stracił ponad 3,8 mln zł, straty poniosło też kilkuset inwestorów. Śledczy wyliczyli, że najwięcej — blisko 2,6 mln zł — zarobiła zarejestrowana na Wyspach Dziewiczych spółka Cagliari International, do której konta pełnomocnictwa miał Arkadiusz O.

— Pamiętam bardzo dobrze tę sprawę. Po południu 4 lutego przyszedł do nas wniosek z domu maklerskiego, aby anulować te transakcje, bo są wynikiem błędu. Polityka giełdy jest jednak taka, że nie ma mowy o anulowaniu jakichkolwiek transakcji. Potem okazało się, że to wcale nie błąd, ale celowe działanie tych dwóch osób — mówi Wiesław Rozłucki, współzałożyciel i pierwszy prezes GPW.

Jednak oskarżeni nie przyznają się do winy. Twierdzą, że nienormalne zachowanie kontraktów futures wynikało z błędu systemu, do którego wprowadzano zlecenia. Na finał tej głośnej sprawy będzie trzeba jeszcze długo poczekać. Mimo że akt oskarżenia wpłynął do sądu już w listopadzie 2005 r., pierwsza rozprawa odbyła się dopiero 18 marca 2011 r. Jednak, jak wynika z ustaleń „PB”, cały proces ruszy od nowa. Wszystko przez długotrwałe zwolnienie lekarskie sędziego, który orzekał w tej sprawie. 24 stycznia 2013 r. sprawa została przekazana nowemu sędziemu, który

ma 90 dni na skierowanie jej na wokandę. Nawet jeśli proces dalej będzie się przeciągać, zarzuty, które ciążą na Rafale G. i Arkadiuszu O., nie powinny się przedawnić. Jak twierdzi sąd, nastąpi to dopiero 4 lutego 2024 r. Ślimaczące się postępowanie nie dziwi Wiesława Rozłuckiego.

— Polski wymiar sprawiedliwości nie zna się na giełdzie. To oczywiście nie usprawiedliwienie, tylko stwierdzenie faktu — zaznacza były prezes GPW. Także Jacek Socha, były przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), przyznaje, że organy ścigania mają problemze sprawami dotyczącymi rynku kapitałowego. Podkreśla, że nadzór w sprawie afery 100 sekund zadziałał błyskawicznie.

— Komisja była w stanie zidentyfikować podejrzane działania, szczegółowo je opisać i w bardzo krótkim czasie skierować zawiadomienie do prokuratury — przypomina Jacek Socha. O podejrzeniu manipulacji KPWiG i Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF) zawiadomili organy ścigania 6 lutego — dwa dni po feralnej sesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu