Nowy szyld dla spółki Hitachi i ABB

Hitachi Energy, wspólna firma Japończyków i ABB, liczy na inwestycje na polskim Bałtyku i rozbudowę sieci. Śledzi też dyskusję o zasadzie 10 h.

Wyspecjalizowana w energetyce wspólna firma Hitachi i ABB po roku funkcjonowania zmienia nazwę. Szyld Hitachi ABB Power Grids zostanie w październiku zastąpiony przez Hitachi Energy.

Struktura własnościowa pozostaje bez zmian: Hitachi ma 80,1 proc. udziałów spółki joint venture, a reszta należy do ABB.

Nadzieja na ruch na Bałtyku…

Spółka oferuje usługi związane z wielką energetyką, czyli sieciami wysokich napięć, stacjami transformatorowymi, a także systemami sterowania i nadzoru. Nadzieje wiąże z nadchodzącymi inwestycjami w wiatraki morskie.

- Widzimy rosnące zainteresowanie inwestorów polską branżą offshore i mamy nadzieję, że uda się rozplanować inwestycje tak, by dostawcy - tacy jak my - nadążali z produkcją. Obawiamy się boomu oraz skumulowania umów i dostaw w jednym momencie – podkreśla Hubert Krukowski, wiceprezes Hitachi Energy.

Firma ma w Przasnyszu fabrykę aparatury wysokich napięć, a w Łodzi - transformatorów, m.in. na potrzeby branży offshore. Stąd nadzieje związane z Bałtykiem, a także z inwestycjami w sieci elektroenergetyczne na północy kraju.

W ostatnich miesiącach branża offshore dyskutowała z polską administracją na temat tzw. ceny referencyjnej, czyli maksymalnej gwarantowanej ceny energii, którą inwestorzy uzyskają w ramach państwowego wsparcia. Ostatecznie ustalono ją na 319,6 zł/MWh, podczas gdy branżowa organizacja postulowała 372,17 zł/Mh. Czy potencjalnego dostawcę napawa to optymizmem?

- Dopóki inwestorzy są zadowoleni, dopóty my też jesteśmy – przekonuje Hubert Krukowski.

Dotychczas żaden z inwestorów wiatrowych nie wycofał się z planowanego projektu, a Polenergia, PGE i Orlen podtrzymują zainteresowanie Bałtykiem.

- Uważnie obserwujemy też rozwój technologii pływających farm wiatrowych. To interesująca opcja dla wód głębokich i naszych rozwiązań – mówi Hubert Krukowski.

Wszyscy na raz:
Wszyscy na raz:
Na polskiej części Bałtyku nie kręci się na razie żaden wiatrak, ale do 2040 r. ma ich być na 11 GW. Jeśli wszyscy inwestorzy będą budować w tym samym czasie, dostawcom, takim jak Hitachi Energy, trudno będzie nadążyć.
SeongJoon Cho

…i na pożegnanie z 10h

Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. (PEP2040) zakłada powstanie na Bałtyku wiatraków o mocy 11 GW, choć eksperci przewidują, że będzie nawet więcej.

- Cieszymy się, że PEP2040 jest już znana, nawet jeśli nad niektórymi z jej założeń warto podyskutować. Dla przykładu: tempo rozwoju fotowoltaiki jest bez wątpienia niedoszacowane. Główne filary PEP są jednak dobre – podkreśla Hubert Krukowski.

Hitachi Energy cieszy się m.in. z położenia w dokumencie nacisku na rozwój odnawialnych źródeł energii.

- Przy czym liczymy, podobnie jak cała branża, na zniesienie zasady 10h [w tzw. ustawie odległościowej – red.], blokującej rozwój lądowych farm wiatrowych. Liberalizacja tych przepisów pozwoli w końcu instalować w Polsce turbiny najnowszej generacji – zauważa Hubert Krukowski.

Hitachi Energy śledzi plany PSE, operatora krajowego systemu elektroenergetycznego.

- Angażujemy się też w projekty budowy połączeń transgranicznych, czekamy np. na ogłoszenie przetargu na połączenie Harmony Link – deklaruje Hubert Krukowski.

W przyszłości, zdaniem menedżera, najważniejsze trendy skoncentrują się wokół magazynów energii, automatyzacji zarządzania źródłami i ich decentralizacji, a także większym wykorzystaniu prognoz pogody.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane