Pół miliona komputerów rocznie — takie moce może mieć NTT. Pod warunkiem że w końcu wywiąże się z obietnic z prospektu.
Chcąc dobrze zarabiać, musimy produkować coraz więcej — to główne założenie NTT System, jednego z największych polskich producentów komputerów.
— To skutek niskiego kursu dolara — tłumaczy Tadeusz Kurek, prezes firmy.
Części, a więc i komputery, są coraz tańsze, dlatego kurczenie się marż trzeba rekompensować większą produkcją. NTT szacuje, że w 2007 r. zwiększyło ją o 7,3 proc., do 163,6 tys. komputerów PC, a notebooków o 90 proc., do 19,2 tys. szt. Ale na ten rok spółka szykuje większy skok.
— W segmencie komputerów stacjonarnych chcemy przekroczyć 260 tys. sztuk rocznie — mówi prezes.
Mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby firma realizowała cele z prospektu: zbudowała nowy zakład, nowe centrum logistyczne czy serwisowe.
— Mamy opóźnienia — przyznaje Tadeusz Kurek.
Winą obarcza biurokrację. Fabryka miała być gotowa w 2007 r. Teraz wiceprezes Jacek Kozubowski zapowiada, że powstanie w czwartym kwaratale 2008 albo na początku 2009 r.
— Jeden moduł może produkować rocznie 200 tys. komputerów. Kiedy go oddamy do użytku, to nasze moce przekroczą pół miliona sztuk rocznie — twierdzi prezes.
Tadeusz Kurek przyznaje, że spółka nie wykonała prognoz na 2007 r. Miało być 670 mln zł przychodów, ale przeszkodził tani dolar i niższe ceny. Z powodu presji płacowej mniejszy niż zakładano (14,6 mln zł) może być też zysk netto.
W 2008 r. wzrost przychodów nie będzie tak szybki, jak sprzedaż komputerów, ale powinien sięgnąć 15-20 proc. Oficjalna prognoza w lutym.