W demografii niż, ale w specjalizującej się w żywności dla małych dzieci i niemowląt Nutricii Polska wyż. W ubiegłym roku spółka z grupy francuskiego giganta, Danone'a, miała 1,18 mld zł przychodów, czyli o 4,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk netto zwiększył się jeszcze wyraźniej – o 15,4 proc., do 346,8 mln zł.
– W ubiegłym roku Nutricia Polska była jednym z najlepiej rosnących biznesów żywienia specjalistycznego w strukturach Danone'a w Europie – komentuje Martyna Malczewska-Malak, nowa dyrektorka zarządzająca Nutricii Polska, która kieruje firmą od maja 2025 r.
Jednym z najdynamiczniej rozwijających się segmentów biznesu była żywność medyczna, która odpowiada już za ponad 40 proc. obrotów firmy.
Ten rok też ma być wzrostowy - Danone prognozuje tempo na poziomie 2–3 proc. To ważne, bo choć Nutricia nie jest największym biznesem w grupie, generuje najwyższe marże.
Firma liczy przede wszystkim na segment specjalistycznej żywności medycznej dla dorosłych, który częściowo rekompensuje spadek w części dziecięcej spowodowany niżem demograficznym. Dlatego w najbliższych miesiącach spółka planuje inwestycje w rozwój oferty dla pacjentów dorosłych i objętych opieką długoterminową oraz domową. Nie oznacza to jednak, że rezygnuje z rozwijania oferty dla niemowląt i małych dzieci.
– Chcemy inwestować rozsądnie. Interesuje nas stabilny rozwój bez rezygnacji z marż. Choć obecnie jesteśmy już liderem we wszystkich kategoriach, w których działamy, wiemy, że pozycję rynkową trzeba nieustannie wzmacniać. Dlatego koncentrujemy się na rozwoju portfolio oraz tworzeniu nowych standardów żywienia – mówi Martyna Malczewska-Malak.
Eksportowy hub z Opola
Zmodernizowany niedawno kosztem ćwierć miliarda złotych zakład Nutricii w Opolu, w którym od lat powstają produkty dla małych dzieci i niemowląt, od czerwca 2025 r. wytwarza także produkty żywienia dojelitowego. Wcześniej sprzedawane w naszym kraju diety dojelitowe pochodziły wyłącznie z importu.
– Staliśmy się jedyną firmą w Polsce na rynku żywienia dojelitowego, której produkty powstają lokalnie. To zwiększa bezpieczeństwo żywnościowe kraju – podkreśla Martyna Malczewska-Malak.
Nowe produkty będą eksportowane do 46 krajów, z których 87 proc. stanowić będą rynki europejskie. Produkty dla niemowląt i małych dzieci: mleko modyfikowane, kaszki, obiadki, deserki i tubki trafiają do ponad 100 krajów na wszystkich kontynentach, głównie do Włoch, Turcji, Algierii, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii, a eksport ma 82-procentowy udział w ich sprzedaży.
– Zakład w Opolu ma już dziś strategiczne znaczenie w łańcuchu dostaw Nutricii. Spółka celuje w dalszy wzrost, nie tylko krajowy. Jesteśmy gotowi, by produkować dla pacjentów na całym świecie. Zwiększenie mocy produkcyjnych to nie tylko plan, ale mój osobisty priorytet – podkreśla dyrektorka zarządzająca Nutricii Polska.
Przecieranie szlaków
Polski oddział Nutricii to nie tylko wykonawca globalnych założeń, lecz także inicjator rozwiązań wdrażanych później na innych rynkach. Jak podkreśla dyrektorka, znaczenie lokalnego rynku wynika zarówno z pozycji rynkowej spółki, jak też z gotowości zespołu do testowania nowych produktów i modeli operacyjnych.
– Polska jest dla Nutricii miejscem, w którym sprawdzamy nowe rozwiązania, zarówno produktowe, jak i organizacyjne czy systemowe. Wiele testowanych tu projektów trafiło już na inne rynki, w tym do Europy Zachodniej – zaznacza Martyna Malczewska-Malak.
W drodze są kolejne innowacje. Firma nie ujawnia jeszcze szczegółów, ale – jak podkreśla szefowa spółki – pracuje nad produktami, jakich dziś na rynku po prostu nie ma, skierowanymi do odbiorców z różnych grup wiekowych. Nie wyklucza też wejścia w zupełnie nowe kategorie.
Rynkowa ewolucja
Martyna Malczewska-Malak nie spodziewa się gwałtownych przetasowań na rynku żywienia niemowląt i małych dzieci oraz żywienia specjalistycznego. Jej zdaniem zmiany będą stopniowe.
– W segmencie produktów dla niemowląt i małych dzieci firmy będą musiały szybciej reagować na zmieniające się oczekiwania młodych rodziców. Coraz większe znaczenie mają przejrzystość składu, brak chemicznych dodatków, funkcjonalność czy dopasowanie do konkretnych potrzeb żywieniowych danego dziecka – mówi dyrektorka zarządzająca Nutricii Polska.
Podkreśla, że aby utrzymać wzrost, producenci będą szukać nowych zastosowań i okazji konsumpcji.
– Z kolei w żywieniu specjalistycznym potencjał wzrostu jest systemowy. Starzejące się społeczeństwo, większa wykrywalność chorób przewlekłych i lepsze zrozumienie roli odżywiania w terapii powodują, że rynek będzie rósł niezależnie od koniunktury. Skorzystają ci, którzy już dziś inwestują w rozwój zaplecza produkcyjnego i kompetencji – uważa Martyna Malczewska-Malak.
Wartość globalnego rynku specjalistycznej żywności medycznej jest szacowana na 14-15 mld USD rocznie przy oczekiwanym tempie wzrostu na poziomie 5-6 proc. rocznie w najbliższych pięciu latach. Do rozwoju tego rynku przyczynia się wzrost liczby pacjentów z chorobami przewlekłymi oraz starzenie się społeczeństw. W bardziej odległej przyszłości istotnym stymulatorem może być rozwój technologii umożliwiających nie tylko zindywidualizowane odżywianie, ale wręcz kształtowanie funkcjonowania ciała w najróżniejszych aspektach.
Wśród producentów dominują firmy farmaceutyczne i największe globalne koncerny spożywcze. Konkurowanie o rynek w większym stopniu przypomina właśnie działania na rynku produktów medycznych niż żywności konsumenckiej. Przepisy w większości regionów świata wymagają, aby stosowanie tego typu specyfików odbywało się pod nadzorem lekarza, co nakłada reżim na producentów. Zaistnienie na takim rynku wymaga m.in. nakładów na konkurencyjną technologię, certyfikację i spełnianie wymagań regulacyjnych oraz marketing.
Zmieniające się potrzeby pacjentów napędzają rozwój rynku żywności specjalnego przeznaczenia medycznego. Czynnikami wzrostu są też choroby cywilizacyjne, takie jak alergie czy nowotwory, a także starzejące się społeczeństwo. Zdecydowana większość produktów z tego segmentu — nawet 80–90 proc. — trafia do pacjentów dorosłych.
Ze względu na swoją specyfikę żywność medyczna wymaga rygorystycznych warunków na każdym etapie łańcucha dostaw. Kluczowe są nie tylko odpowiednie warunki magazynowania i transportu, ale także pełna identyfikowalność partii. Produkty te, istotne w terapii lub rekonwalescencji, muszą być dostarczane w ściśle kontrolowanej temperaturze i pod pełnym nadzorem jakościowym.
Z naszych obserwacji wynika, że większość preparatów specjalistycznego przeznaczenia medycznego dostarczana jest bezpośrednio do szpitali, natomiast około 40 proc. trafia do aptek ogólnodostępnych. W obu przypadkach kluczowe jest zapewnienie nienaruszalności i stabilności produktu do momentu podania pacjentowi.
Wraz z postępem medycyny i rosnącą liczbą pacjentów wymagających specjalistycznego żywienia — obejmującego m.in. mleko modyfikowane, preparaty o określonym składzie odżywczym czy żywienie pozajelitowe — należy spodziewać się dalszej ekspansji tego segmentu. Będzie to również oznaczało większe zapotrzebowanie na wyspecjalizowany transport medyczny.
