- Możliwa jest rezygnacja przewodniczącego zgromadzenia - powiedziała nam anonimowa osoba zbliżona do spółki.
Na sali panuje patowa sytuacja. Przedłużanie się przerwy podczas NWZA Elektrimu związane jest z negocjacjami, które toczą się między przedstawicielami Vivendi i zachodnich funduszy inwestycyjnych.
Przerwa w obradach spółki miała zakończyć się o 17.45 ale przedłużono ją do 18.30. Z informacji przekazanych nam przez anonimowego uczestnika zgromadzenia wynika, że zwłoka spowodowana jest przez toczące się negocjacje przedstawicieli Vivendi i zachodnich funduszy inwestycyjnych. Ich przedmiotem jest kwestia ilości miejsc w RN, które przypaść mają Francuzom.
- Vivendi przyjechało na walne po to żeby objąć liczbę miejsc w radzie nadzorczej Elektrimu, która da mu nad nią kontrolę – powiedział proszący o anonimowość uczestnik zgromadzenia.
- Zarówno przedstawiciel grupy akcjonariuszy zgromadzonych wokół PZU jak i Chemii Polskiej to sojusznicy Vivendi. W związku z tym do kontroli nad radą potrzebne mu są jeszcze trzy miejsca. Fundusze inwestycyjne, które negocjują z Vivendi zgadzają się jednak tylko na jeszcze dwóch reprezentantów francuskiej spółki – dodał.
Zarówno Vivendi, jak i fundusze, chcą mieć w radzie 5 przedstawicieli wraz z przewodniczącym. Spór dotyczy jednak metody głosowania: według Vivendi ważny jest statut spółki, który przewiduje, że do powołania członka RN potrzeba 75 proc. głosów na WZA. Z kolei fundusze utrzymują za kodeksem spółek handlowych, że wystarczy 51 proc.
- Konflikt może zakończyć się rezygnacją przewodniczącego zgromadzenia. Wówczas będą możliwe dwie opcje: NWZA wybierze nowego przewodniczącego albo walne zostanie zerwane i wszystkie jego uchwały stracą ważność - powiedziała nam anonimowa osoba zbliżona do spółki.
WIK