O handlowaniu informacją

Ryszard Holzer
opublikowano: 31-05-2006, 00:00

Pewien przedsiębiorca pisze do „Pulsu Biznesu”): „Mam tyle to a tyle ziemi, takie budynki, tyle zdolności kredytowych, chciałbym się dowiedzieć, które instytucje czy organizacje poradzą mi, jakie rodzaje działalności mogą być dla mnie najbardziej opłacalne”. Z dalszej części listu wynika, że jego autor nie jest bynajmniej debiutantem — prowadzi działalność gospodarczą, ale szuka pomysłu na nowy biznes.

Wspominam o tym liście, bo zdarza się też odmienne nastawienie: „Zajmuję się produkcją (albo handlem, usługami czy rolnictwem) już wiele lat i nikt mi nigdy nie pomagał. Jakby ci wszyscy pracownicy banków czy firm doradczych znali się na interesach, toby się sami do nich zabrali. Niczego mi nie doradzą. Niczego od nikogo nie potrzebuję, niech mi tylko państwo zmniejszy podatki, a urzędnicy nie przeszkadzają, to już sam sobie poradzę”.

To częściowa tylko prawda, a jak mówił świętej pamięci ks. Józef Tischner — „są trzy rodzaje prawdy: prawda, tyż prawda i g... prawda”. Jednym z najważniejszych narzędzi, bez którego nie sposób robić interesów, jest bowiem informacja. Wiadomo o tym przynajmniej od 200 lat — baron Natan Mayer Rotschild już w trakcie wojen napoleońskich pomnożył majątek przy pomocy sieci informatorów w całej Europie. Dzięki nim wiedział, czy Francuzom udało się zablokować dostawy zboża na Wyspy Brytyjskie i mógł podjąć decyzję, czy to zboże kupować czy sprzedawać.

Dziś tę informację sprzedają wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Takimi przedsiębiorstwami są rozmaite firmy doradcze, banki danych, agencje informacyjne, organizacje okołobiznesowe. Takim przedsiębiorstwem jest także „Puls Biznesu”. Czytelnik nie płaci przecież za papier, tylko za zdania na nim wydrukowane.

A co do państwa i urzędników, to można powiedzieć tylko jedno — to my wszyscy je i ich utrzymujemy. A skoro tak, to od tego państwa i władz lokalnych przedsiębiorcy mogą się domagać wszelkiej pomocy. Jeśli zaś jej nie otrzymują, to powinni tą wiadomością się dzielić z dziennikarzami. Obie strony mają na tym szansę zrobić niezły interes ze stratą dla trzeciej strony — to znaczy nieuczciwych czy niekompetentnych urzędników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Holzer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu