O kilku takich, co strefy nie chcieli

MAG
opublikowano: 2008-02-18 00:00

Dla gminy Przemęt strefa ekonomiczna to miejsca pracy. Dla lokalnych firm — nieuczciwa konkurencja. Co na to minister gospodarki?

Dla gminy Przemęt strefa ekonomiczna to miejsca pracy. Dla lokalnych firm — nieuczciwa konkurencja. Co na to minister gospodarki?

Lada moment powinna zapaść decyzja o utworzeniu strefy ekonomicznej w gminie Przemęt. Na 8,9 ha chce zainwestować Tappol, firma z kapitałem niemieckim produkująca meble tapicerowane. Firma obiecuje 20 mln zł i 400 miejsc pracy. Przeciwko utworzeniu strefy pod tę inwestycję są lokalni przedsiębiorcy.

— Pod koniec stycznia wysłaliśmy wniosek o utworzenie strefy wraz z całą dokumentacją do rozpatrzenia przez ministra gospodarki — mówi Grażyna Mazur z KSSSE.

Za i przeciw

Spór między firmami a władzami gminy trwa od lata ubiegłego roku.

— Strefy tworzy się, by walczyć z bezrobociem i wprowadzać innowacje. W naszej gminie bezrobocie jest poniżej 3 proc. Co do innowacji, to nie jest nią raczej skręcanie tapczanów. Jesteśmy oburzeni, że firma będzie zwolniona z podatku, a na dodatek dostanie od gminy prezent: wszystkie media doprowadzone do działki. To 200 tys. zł z kasy gminnej, czyli opłacanej przez nas. Na dodatek udziałowcy tej firmy już w dwóch innych miejscach w Polsce mieli zakłady, które zamknęli — wylicza Władysław Łabiński, prezes Wolsztyńskiej Izby Gospodarczej.

Władze gminy zbijają te argumenty.

— Lokalni przedsiębiorcy obawiają się, że wejście największego w gminie inwestora zmusi ich do podniesienia pensji. Firma oglądała różne lokalizacje, m.in. w Lesznie i Zielonej Górze, i wybrała naszą gminę, o ile wejdzie do strefy ekonomicznej, bo gdzie indziej ma to zagwarantowane — mówi Mariusz Silski, zastępca wójta gminy Przemęt.

Dodaje, że bezrobocie jest niskie, bo ukryte. Dużo ludzi pracuje w gospodarstwach rolnych. Ponad 800 osób z liczącej 13,5 tys. mieszkańców gminy dojeżdża do pracy poza jej granice. 200 osób wyjechało z Polski. Tappol, choć byłby zwolniony z CIT, płaciłby najwyższy w gminie podatek od nieruchomości: 200 tys. rocznie.

Marek May, prezes firmy Tappol, odmówił komentarza.

Raczej na nie

Decyzja, czy utworzyć strefę, powinna zapaść wkrótce.

— Czekamy na dodatkowe dokumenty z gminy dotyczące faktycznego bezrobocia. Jego stopa w powiecie wynosi 4,5 proc., co sugeruje, że strefa ekonomiczna nie jest potrzebna. Gdyby to był superprojekt, można by zaczynać wojnę, ale nie jest to konieczne w przypadku producenta mebli tapicerowanych, który może ulokować się w różnych innych miejscach, np. w wschodniej Polsce. Będę przeciwna tworzeniu strefy. Wiceminister Rafał Baniak może jednak zdecydować inaczej — twierdzi Teresa Korycińska z Ministerstwa Gospodarki