O kryzysie finansowym wiemy, że nic nie wiemy

Andrzej Siłuszek
opublikowano: 1998-12-15 00:00

O kryzysie finansowym wiemy, że nic nie wiemy

RAPORT BANKU ŚWIATOWEGO: Z prognoz wynika, że dopiero w 2001 roku tempo wzrostu gospodarczego na świecie osiągnie poziom wcześniej przewidywany na 1998 rok.

Tak w wielkim skrócie można streścić raport Banku Światowego o skutkach kryzysu finansowo-walutowego w krajach rozwijających się. W raporcie próbuje się ocenić, jaki będzie wpływ kryzysu na światowy wzrost gospodarczy, a zwłaszcza na dalszy rozwój rynków wschodzących.

NIE MA wśród ekspertów zgody co do dalszego rozwoju sytuacji. Pesymiści uważają, że kryzys, wpływając na zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego krajów rozwiniętych, wróci rykoszetem do krajów rozwijających się w postaci zmniejszenia ich eksportu. To zaś utrudni im wychodzenie na prostą i stan obecnej recesji może przekształcić się w chorobę przewlekłą.

OPTYMIŚCI, a należy do nich między innymi Joseph Stieglitz, wiceprezes Banku Światowego, uważają, że najdalej w 2001 roku kraje, które teraz dotknęła głęboka, postkryzysowa recesja, mogą odzyskać wysokie tempo wzrostu gospodarczego, a nawet wrócić do rekordowych wskaźników.

POCIESZAJĄCE jest, że jeśli chodzi o nas, kraje Europy Środkowej i Wschodniej, to wprawdzie przewiduje się zmniejszenie produktu krajowego brutto w przyszłym roku, ale na szczęście najbardziej pesymistyczne scenariusze nie zakładają wystąpienia recesji.

PODOBNIE nie ma zgody co do działań, jakie należy podjąć, aby przyspieszyć wychodzenie z dołka. Zgodnie przyznaje się tylko, że sytuacja jest nietypowa, nie było dotąd takiego precedensu. Odżywa przy tym stary spór między Międzynarodowym Funduszem Walutowym a Bankiem Światowym, który zarzuca funduszowi popełnienie licznych błędów przy próbach gaszenia kryzysowego pożaru w krajach Azji Wschodniej.

JESZCZE dalej posuwa się znany amerykański finansista, George Soros, który publicznie twierdzi, że fundusz nie tylko nie jest w stanie rozwiązać problemów krajów azjatyckich, ale wręcz jest częścią tych problemów. Z pewnym uproszczeniem można powiedzieć, że generalnie krytykuje się zalecania MFW utrzymywania wysokich stóp procentowych.

WYDAJE SIĘ przeważać opinia, że obecny kryzys nie jest zwykły, więc i proponowana terapia nie może być zwykła. Postuluje się zatem coś wręcz przeciwnego do zaleceń MFW — aby tam, gdzie tylko jest to możliwe, polityka fiskalna i monetarna stymulowała wzrost popytu. Zaleca się również przeprowadzenie głębokiej restrukturyzacji przedsiębiorstw.

ŁATWO zauważyć, że rada ta jest wewnętrznie sprzeczna. Eufemiczne określenie „restrukturyzacja”, to po prostu w języku finansistów zwolnienia pracowników. To zaś w szybkim tempie prowadzi do zmniejszenia popytu wewnętrznego.

NIEZALEŻNIE od tego raportu, wśród ekonomistów trwa nadal dyskusja o przyczynach wystąpienia kryzysu i ryzyku powtórzenia się go w niedalekiej przyszłości. Dostało się już giełdom papierów wartościowych, którym zarzucono, że wysysają z rynku kapitał, przez co staje się on bezproduktywny i brakuje go tam, gdzie mógłby być z pożytkiem wykorzystany.

TERAZ przyszła kolej na międzynarodowe fundusze emerytalne. Ostatni kwartalny raport OECD na temat rynków kapitałowych stwierdza wprost, że niezwykle szybko rosnące zagraniczne inwestycje w fundusze emerytalne grożą stworzeniem systemowego ryzyka występowania w przyszłości, w przypadkowym momencie, kolejnych międzynarodowych kryzysów finansowych.

FUNDUSZE emerytalne, chcąc zgromadzić jak najwięcej pieniędzy, kuszą swoich klientów złotymi górami. Później zaś dokonują karkołomnych wyczynów na rynkach kapitałowych, aby spełnić te obietnice, a przy pierwszym powiewie niepokoju w panice uciekają, zostawiając po sobie spaloną ziemię. W miarę starzenia się społeczeństw będą one dysponować coraz większymi środkami, co da im ogromną siłę finansową. W OECD suma aktywów wszystkich funduszy wzrosła z 29 proc. łącznego PKB tych krajów w 1987 roku, do niemal 38 proc. w 1996 r.

WYDAJE SIĘ, że ekonomia stanęła przed koniecznością rozwiązania zupełnie nowego problemu: jak ograniczyć szalone spekulacje finansowe nie naruszając fundamentalnych zasad swobody działalności gospodarczej.