O północy kończy się polska prezydencja

DI, PAP
31-12-2011, 15:28

O północy dobiega końca półroczne polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Kolejną prezydencję obejmują Duńczycy. Rząd z zadowoleniem podsumowuje półroczne prace, także większość zagranicznych komentarzy jest pozytywna. Krytyczna jest opozycja.

"Dla wielu ludzi zaangażowanych w polską prezydencję było to wielkie przeżycie, wielkie emocje, wiele pracy, ale też wiele satysfakcji. Jesteśmy zadowoleni z prezydencji" - powiedział minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz na podsumowującej konferencji prasowej.

Za trzy największe sukcesy uznał ostateczne przyjęcie sześciopaku, czyli pakietu sześciu aktów legislacyjnych wzmacniających dyscyplinę finansową w UE i strefie euro; oparcie negocjacji nad nowym wieloletnim budżetem UE 2014-2020 na wyjściowej propozycji Komisji Europejskiej z czerwca br.; utrzymanie idei rozszerzenia UE.

Pytany o porażki minister przyznał, że rząd był rozczarowana brakiem ostatecznej zgody na przyjęcie Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen, z powodu weta Holandii. Do niepowodzeń polskiej prezydencji komentatorzy zaliczają też brak znaczącego postępu w polityce obronności UE oraz fiasko rozmów ws. umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, które zostały zakończone bez parafowania dokumentu.

"Wydarzenia w Afryce Północnej odsunęły na tylny plan nasz istotny priorytet, jakim było i pozostaje Partnerstwo Wschodnie" - powiedział Aleksander Smolar. Szczyt PW pod koniec września w Warszawie był największym wydarzeniem prezydencji.

"Prezydencja polska została zupełnie zmiażdżona przez kryzys zadłużenia: najpierw w Grecji i państwach Południa UE, a potem w całej strefie euro. Stąd głos Polski nie był słyszalny" - ocenił specjalista od Europy Środkowej i Wschodniej z Francuskiej Akademii Nauk (CNRS), Francois Bafoil.

Będąc poza strefą euro, Polska miała mocno ograniczone pole manewru w sprawie kryzysu zadłużenia wspólnej waluty a kluczowe decyzje były podejmowane przez państwa eurolandu. Niemniej Polska odegrała aktywną rolę w przygotowaniach ostatniego szczytu UE, zajmując stanowisko w imieniu większej grupy państw spoza euro przeciwko pogłębianiu podziału UE na Europę dwóch prędkości.

"Biorąc pod uwagę kryzys ekonomiczny i sytuację zewnętrzną, Polska osiągnęła to, co mogła osiągnąć. Niekoniecznie odpowiadało to bardzo wysokim ambicjom Polski, ale trzeba pamiętać, że sytuacja bieżąca zawsze weryfikuje priorytety" - oceniła dr Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych.

Większość brukselskich komentarzy po polskiej prezydencji jest pozytywnych lub bardzo pozytywnych. Bardziej niż konkretne rezultaty półrocznej pracy, w tym przyjęcie kilkudziesięciu aktów prawnych, rozmówcy PAP chwalili zabiegi o jedność UE. "To była widoczna prezydencja, choć po wejściu w życie Traktatu z Lizbony rola prezydencji rotacyjnych została ograniczona" - powiedział ekspert European Policy Centre Janis A. Emmanouilidis.

Pozytywną wiarę w siebie oraz proeuropejski kierunek Polski, dodał ekspert, było słychać podczas wystąpień premiera, prezydenta a zwłaszcza przemówienia szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego w Berlinie. Natomiast skrytykowała je ostro polska opozycja. "Zainwestowaliśmy cały kapitał polityczny w projekt federalizacji Unii, co stanowi poważne zagrożenie dla naszej konkurencyjności" - powiedział eurodeputowany PiS Konrad Szymański.

Szef klubu Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk ocenił, że "byliśmy królem bez królestwa, królem bez ziemi", zaś po stronie sukcesów prezydencji nie ma nic. Mieszaną ocenę przedstawił eurodeputowany SLD Marek Siwiec, który podsumował: obiecujący początek, potem "totalne wycofanie" i dobra końcówka.

Rozmówcy PAP - także z opozycji - chwalą zaangażowanie i kompetencję 1200 polskich urzędników i ekspertów, którzy przygotowali i przeprowadzili w kraju 452 spotkań, w tym 20 posiedzeń ministrów z 27 krajów UE i 30 konferencji na poziomie ministerialnym w Warszawie, Sopocie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. W Brukseli i Luksemburgu odbyło się 1940 spotkań pod polskim przewodnictwem. W ramach programu kulturalnego w kraju i za granicą zorganizowano prawie 4 tys. koncertów, wystaw i innych wydarzeń. Same tylko imprezy towarzyszące najważniejszemu wydarzeniu kulturalnemu – Europejskiemu Kongresowi Kultury we Wrocławiu – przyciągnęły 200 tys. widzów.

1 stycznia przewodnictwo w Radzie UE przejmuje Dania. Wyzwaniem kolejnej prezydencji będą negocjacje nowego wieloletniego budżetu UE; zakończą się one najwcześniej za prezydencji cypryjskiej w drugiej połowie 2012 r.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / O północy kończy się polska prezydencja