Ciężko przewidzieć przebieg dzisiejszej sesji na GPW. Wprawdzie analitycy techniczni biją na alarm, donosząc o przełamaniu istotnego poziomu wsparcia (1 115 punktów) na wykresie indeksu WIG 20, ale dokonało się to przy minimalnej wartości obrotów. Pozytywny wydźwięk miał za to przebieg notowań w USA, gdzie rosły kursy spółek technologicznych. Jednak aktywność inwestorów również tam pozostawiała wiele do życzenia. W takiej sytuacji decydujące znaczenie powinna mieć interpretacja przez rynek wczorajszego spotkania liderów polityki fiskalnej i monetarnej Polski.
Sądząc po długości spotkania Jerzego Bauca i Leszka Balcerowicza (trwało zaledwie pół godziny), albo wszystko jest jasne, albo rozbieżności co do kształtu przyszłorocznego budżetu są tak ogromne, że nie było o czym rozmawiać. Po wypowiedziach szefa NBP, dla którego deficyt na poziomie 4,3 proc. PKB w 2002r. nie gwarantuje stabilnego i długotrwałego wzrostu gospodarczego, wiele wskazuje raczej na ten drugi wariant. Zmniejsza to nieco prawdopodobieństwo kolejnego cięcia stóp przez RPP już w sierpniu, a to byłby kolejny cios dla GPW. Niezwykle istotne będą założenia makroekonomiczne przyszłorocznego budżetu, które rząd ma dzisiaj opublikować.
Powstrzymanie dalszych spadków indeksów zależy w dużej mierze od zachowania ich dwóch prowodyrów – TPSA i KGHM. Jeśli spełnią się oczekiwania pesymistów i kurs operatora spadnie do 10 zł, trzycyfrowa wartość wskaźnika WIG 20 stanie się rzeczywistością.
Nieco optymizmu napłynęło z Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie zmienia się nieco polityka banku centralnego. Informacja o jej poluzowaniu pozwoliła indeksowi Nikkei dynamicznie (+3,84 proc.) odbić się od 16-letniego dna.
Przemek Barankiewicz, [email protected]