O wzrostach na GPW decydują tylko OFE

Tomasz Furman
opublikowano: 2002-02-18 00:00

Do wzrostów, które miały miejsce na warszawskiej giełdzie od początku października 2001 r. do końca stycznia 2002 r., przyczyniły się otwarte fundusze emerytalne. To dzięki ich inwestycjom podstawowe indeksy GPW zyskały prawie 40 proc., zachowując się i wbrew tendencjom panującym na rynkach zagranicznych, i wbrew koniunkturze gospodarczej w Polsce — uważa Dawid Wilanowski, kierownik zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego BM BPH.

— Gdy OFE otrzymują od ZUS pieniądze, zgłaszają popyt, co m.in. zaowocowało tzw. efektem stycznia. Z kolei brak zleceń kupna ze strony funduszy oznacza zazwyczaj korektę, z czym mieliśmy do czynienia podczas ostatnich sesji — mówi Dawid Wilanowski.

W jego opinii, najbliższe dni przyniosą dalsze spadki. Za takim scenariuszem przemawiają informacje płynące z poszczególnych przedsiębiorstw. Złe wyniki finansowe za czwarty kwartał 2001 r. niewątpliwie nie będą skłaniały inwestorów do zgłaszania popytu. Negatywny wpływ na rynek będzie miało także malejące prawdopodobieństwo kolejnej redukcji stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Choć, mimo to, WIG 20 nie powinien spaść poniżej 1,3 tys. punktów.

Poprawy sytuacji na GPW należy oczekiwać w perspektywie najbliższych kilku miesięcy. O skali wzrostów zadecydują przede wszystkim działania rządu.

— Do końca marca powinno nastąpić rozstrzygnięcie co do możliwości spłaty zadłużenia ZUS wobec OFE. Jeżeli dojdzie do wypłaty zaległych kwot, dynamiczne zwyżki na rynkuv są przesądzone — twierdzi Dawid Wilanowski.

Poza tym nie można wykluczyć wzmożonej aktywności inwestorów zagranicznych, zwłaszcza że akcje polskich spółek nadal są stosunkowo tanie. Ze względu na malejące oprocentowanie oraz opodatkowanie odsetek od lokat i papierów dłużnych, również dla krajowych podmiotów rynek akcji powinien stawać się coraz bardziej atrakcyjny. Za poprawą sytuacji na rynku wtórnym przemawia również brak dużych ofert publicznych ze strony Skarbu Państwa.

Podstawowym czynnikiem decydującym o wzrostach na GPW będzie jednak sytuacja makroekonomiczna kraju, w tym zwłaszcza poprawa koniunktury gospodarczej, której oczekiwać należy w drugiej połowie 2002 r.

— Zakładając, że giełda dyskontuje przyszłość, zwłaszcza dotyczącą sytuacji gospodarczej, należy liczyć na wyprzedzające wzrosty cen notowanych akcji. Może to więc nastąpić już w marcu lub kwietniu. Wówczas indeks reprezentujący krajowe blue chipy powinien trwale przekroczyć barierę 1,5 tys. punktów — mówi Dawid Wilanowski.

Dodaje, że niewielki wpływ na obraz krajowego rynku będzie miała sytuacja na parkietach zagranicznych. Warszawska giełda już od dłuższego czasu zachowuje się wbrew tendencjom panującym w Ameryce czy Europie, co jest głównie zasługą krajowych inwestorów instytucjonalnych, przede wszystkim OFE. Gracze nie będą również przywiązywali zbyt dużej wagi do zysków wypracowanych w ostatnich kwartałach. W powszechnej opinii, złe wyniki finansowe są następstwem dekoniunktury gospodarczej oraz polityki zarządów spółek publicznych, zwłaszcza powołanych przez Skarb Państwa.