Prezes Orco Group mówi o odszkodowaniu, jeśli sąd zatrzyma jego flagową inwestycję, i o tym dlaczego Warszawa jest lepsza niż Dubaj.
"Puls Biznesu": Mówi się, że Złotą 44 traktuje pan bardzo osobiście.
Jean-Francois Ott, prezes Orco Group: Ten budynek to nie jest tylko mój projekt i zasługa. To wypadkowa pracy świetnych specjalistów w Orco w Polsce i w centrali oraz sławy architektury Daniela Libeskinda. Nie mogę przypisywać tylko sobie tych wszystkich zasług.
Czy to znaczy, że to dla pana inwestycja jak każda inna?
Tego nie mogę powiedzieć. Kiedy dowiedziałem się, że sąd uchylił pozwolenie na budowę, poczułem, jakby ktoś podciął mi nogi. Jakby osobiście wyzwał na pojedynek. I nie ma w tym słowa przesady, że od razu postanowiłem podnieść rękawicę. Wiedziałem od początku, że będę walczył.
A jeśli sąd na dobre zatrzyma budowę, a firma straci finansowanie projektu?
Nie będę się długo zastanawiał. To bardzo ważny projekt dla naszej firmy, świadczy o prestiżu i wiarygodności. Zainwestowaliśmy w niego bardzo dużo pieniędzy i pracy na podstawie prawomocnego pozwolenia na budowę. Ostateczna blokada budowy naraziłaby Orco na olbrzymie straty, o których rekompensatę wystąpilibyśmy na drodze prawnej.
Jaka kwota wchodzi w grę?
Oszacowaliby to eksperci, którzy się na tym znają. Nie sądzę, by było to mniej niż 50 mln EUR. Budynek przecież ma już kilkanaście pięter. Na razie jednak nie myślimy o tym, gdyż najbardziej zależy nam na jak najszybszym dokończeniu budynku i wierzymy w korzystny werdykt NSA.
Planując tę inwestycję, firma wzięła na siebie bardzo duże ryzyko. W Warszawie byliście pionierami budowy tego typu obiektów.
Jesteśmy biznesmenami i chcemy robić interesy, Warszawa to świetny rynek i zamierzamy na nim zarobić.
Dlaczego jest tak atrakcyjny?
Jednym z najważniejszych czynników, które wpływają na rynek nieruchomości, jest demografia. Do stolicy Polski wciąż przyjeżdżają masy młodych, zdolnych ludzi, którzy będą tu robili kariery. Potrzebne im są mieszkania na miarę ich sukcesu, a takich w stolicy na razie jest jak na lekarstwo. W Dubaju jest tak wiele pięknych i drogich nieruchomości, że nie ma komu w nich mieszkać. W Warszawie są przedsiębiorczy i bogaci ludzie, ale nie ma wielu odpowiednich ofert z najwyższej półki.