Obawy o plan Hausnera hamują popyt na GPW

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-01-28 00:00

W USA w poniedziałek zapowiadała się pozbawiona impulsów sesja i taka właśnie była, mimo dużego wzrostu indeksów. Byki wykorzystały nastroje po piątkowym zwrocie, by nie dopuścić do przedłużenia korekty, a to wyzwoliło entuzjastyczny popyt. Dane makro zostały zlekceważone, bo informacje z wtórnego rynku nieruchomości tylko potwierdziły, że był to najlepszy rok od ponad dwóch dziesięcioleci. To już inwestorzy wiedzieli, ale każda inna informacja była wykorzystywana do podnoszenia indeksów.

Z Ameryki donoszą mi, że wystąpienie Alana Greenspana poświęcone protekcjonizmowi (szef Fed jest przeciw) rynkowi pomogło. Trudno jednak znaleźć o tym w serwisach choć słowo. To mógł być przypadek, ale po wystąpieniu DJIA mocno ruszył do góry. Być może dlatego, że w słowach Alana Greenspana nie było żadnych negatywów. Inwestorzy czekali na to, że indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board będzie bardzo dobry, a w piątek podobnie będzie z PKB. Tak dobrze nie będzie codziennie, ale trudno oczekiwać, by w tym tygodniu rozpoczęła się prawdziwa korekta, mimo że wczoraj po wynikach kolejnych spółek na jakąś realizację zysków się zanosiło.

Inwestorzy w Eurolandzie oczywiście nie oczekiwali, że w poniedziałek indeksy amerykańskie tak mocno ruszą do góry. Poza tym przed posiedzeniem G-7 zanotowano osłabienie euro, co pomagało rynkom na naszym kontynencie. Dobre dane makro podał niemiecki instytut Ifo. Droga do góry była otwarta.

Dzisiaj będziemy mieli trochę emocji. Niestety, większość najciekawszych wydarzeń będzie miała miejsce już po zamknięciu naszego rynku. Wyniki spółek nie powinny wzbudzić większego zainteresowania, ale inwestorzy dostaną dane makro i komunikat po posiedzeniu Fed. Trochę zamieszania narobią dane o grudniowych zamówieniach na dobra trwałego użytku, ale to już historia. Musiałyby one niezwykle mocno odbiegać od prognoz, by znacząco poruszyć rynek. Dane z rynku nieruchomości na pewno giełdami nie wstrząsną. Za to komunikat po posiedzeniu FOMC może być wykorzystany jako pretekst do wykonania mocniejszego ruchu. Nie będzie decyzji zmieniającej poziom stóp (i jeszcze długo jej nie będzie), ale inwestorzy będą wypatrywali w komunikacie ocen dotyczących ożywienia gospodarczego, deflacji, inflacji, rynku pracy, czy wreszcie terminu, kiedy stopy mogą zacząć rosnąć. Reakcja inwestorów nie zależy od tego, co Fed powie, bo naprawdę nic jest w stanie na tym etapie inwestorów zaskoczyć. Kierunek indeksów zależy wyłącznie od nastroju panującego na rynku, a właściwie od tego, czy pojawi się chęć do realizacji zysków.

Na polskim rynku pojawił się problem oceny planu Jerzego Hausnera po modyfikacjach. Jeśli to, o czym pisze prasa (przesunięcie większości cięć na lata po 2005 roku), okaże się prawdą, to plan będzie wart tyle, ile papier, na którym go napisano. PO otrzyma pretekst, by go nie poprzeć i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Reakcja rynków finansowych powinna być negatywna. Zapowiedź widzieliśmy wczoraj na rynku walutowym i obligacji. GPW też zachowywała się najgorzej ze wszystkich giełd europejskich. Część inwestorów kupowała licząc na to, że rząd przyjmie coś dużo lepszego niż to, co dotarło do prasy. Byłoby to zresztą bardzo sprytne posunięcie ze strony rządu. Część wierzyła mediom i sprzedawała obawiając się reakcji rynków.

Rząd plan wczoraj zaakceptował, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dzisiaj zobaczymy, jak to przyjmą rynki finansowe. Jeśli to, co mówiły media, okaże się prawdą, to wejdziemy w bardzo nieciekawy okres. Wolałbym wtedy nie mieć akcji. Sytuacja na rynkach świata była dla polskiej giełdy sprzyjająca i mogła doprowadzić do sporego wzrostu na GPW. Nic z tego nie wyszło. Tylko obroty wyraźnie wzrosły, co pokazuje, jak bardzo różnią się w opiniach duzi inwestorzy. Dzisiejsza reakcja rynku na decyzje rządu może na dłużej wskazać kierunek indeksom. Wszystko jest jeszcze możliwe, a przełom nastąpi w tym tygodniu.