Wsparciem dla cen pszenicy pozostają obawy o podaż tego zboża, wynikające z wojny w Ukrainie i sparaliżowania dostaw z rejonu Morza Czarnego. O ile pierwszy szok na rynku pszenicy już minął, to nie ulega wątpliwości, że konsekwencje rosyjskiej inwazji na Ukrainę mogą być jeszcze przez długi czas odczuwane na rynkach zbóż.
W poprzednim tygodniu amerykański Departament Rolnictwa podał w swoim comiesięcznym raporcie, że oczekuje zapasów pszenicy na koniec bieżącego sezonu w wysokości 28,42 mln ton, czyli o ponad 3 mln ton niżej niż w poprzednim szacunku. Dodatkowym wyzwaniem na rynku pszenicy oraz innych zbóż są zaburzenia w handlu nawozami – Rosja należy do ich kluczowych producentów. Niektóre kraje już teraz obawiają się o swoje bezpieczeństwo żywnościowe – restrykcje w eksporcie pszenicy i mąki w dniach 15.04-15.06.2022 wprowadził Kazachstan, a niewykluczone, że podążą za nim niektóre inne kraje.
Warto pamiętać, że sytuacja na rynku pszenicy nie jest co prawda na razie dramatyczna, a produkcja innych zbóż pozostaje relatywnie wysoka – nie zmienia to jednak faktu, że konsekwencje rosyjskiej inwazji na Ukrainę będę długotrwałe i przyczynią się do obniżonej produkcji pszenicy w rejonie Morza Czarnego przede wszystkim latem i jesienią bieżącego roku.