Sam handel na parkiecie miał nerwowy charakter, stojąc przez długie godziny pod znakiem swoistego przeciągania liny pomiędzy obozem byków i niedźwiedzi. Pod koniec dnia mocniej zaatakowała podaż, zdecydowanie powiększając skale przeceny.

Niepewność inwestorów podgrzewały spekulacje, że tak wyczekiwane ożywienie gospodarcze będzie bardzo powolne i nastąpi później niż zakładano do tej pory.
Wpływ na ostrożne zachowanie handlujących miały też najnowsze komentarze odnośnie ryzyka zbyt wczesnego otwarcia gospodarki. Na takowe powołuje się m.in. dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych Anthony Fauci. Stwierdził on, że jeśli niektóre regiony przedwcześnie otworzą się, to odnotowane zostaną nowe wzrosty zakażeń, które mogą stać się ogniskami. Dotyczyć to może również stanów, które otwierają się w rozważnym tempie.
Po koniec sesji wzrosła presja strony podażowej. Sprzedających wsparły m.in. informacje, że Republikanie nie chcą na razie wprowadzenia kolejnego pakietu ratunkowego dla gospodarki. Wolą poczekać na efekty zasilenia ekonomii 3 bln USD.
Spośród 11-tu głównych branż wchodzących w skład indeksu S&P500 słaby dzień stał się udziałem sektora finansowego. Cieniem kładła się mocna przecena akcji funduszu BlackRock, po tym jak czołowy udziałowiec PNY Financial Services Group zapowiedział sprzedaż swojego 22-proc. pakietu w największym na świecie zarządzającym aktywami.