Dokładnie w rocznicę godziny "W" w Warszawie na chwilę ustał ruch i zawyły syreny. W obchodach 60. rocznicy Powstania Warszawskiego biorą udział kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder i sekretarz stanu USA Colin Powell.
O godzinie 17.00, o której przed 60 laty wybuchło Powstanie Warszawskie, w stolicy zawyły syreny, w centrum policja zatrzymała ruch. O tej samej godzinie kanclerz Schroeder złożył kwiaty pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego.
Schroeder i towarzyszący mu prezydent Aleksander Kwaśniewski postawili świece przed pomnikiem Małego Powstańca. Kanclerz, w towarzystwie premiera Marka Belki i zwierzchnika Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego abp. gen. dyw. Leszka Sławoja Głódzia przeszedł ulicami Starówki i odwiedził miejsca związane z Powstaniem. Po drodze witał się z napotkanymi warszawiakami. Z niektórymi z nich zamienił kilka słów.
Schroeder, Prescott i Powell otrzymali medale honorowe "Polska Walcząca - Powstanie Warszawskie 1944" podczas niedzielnych uroczystości przy pomniku Polegli-Niepokonani na Cmentarzu Wolskim. Medale wręczali kombatanci.
Wręczeniu medalu kanclerzowi Niemiec towarzyszyły oklaski, ale i gwizdy.
"Za wolność i niepodległość kraju gotowi byliśmy oddać krew i życie" - powiedział powstaniec, żołnierz Zgrupowania "Radosław" Edmund Barański. Przypomniał, że w czasie walk o Wolę zginęło ponad 40 tys. ludzi w tym wielu cywilów.
To miejsce szczególne, czcimy tu bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji zbrojnych polskiego podziemia oraz ofiary wśród ludności cywilnej, a szczególnie ofiary ludobójstwa - powiedział prezydent Warszawy Lech Kaczyński.
Przypomniał, że w czasie Powstania to właśnie na Woli wymordowanych zostało najwięcej mieszkańców Warszawy. "Tutaj bandycka furia zebrała największe żniwo. Mordowano i palono wiele tysięcy ludzi. W najtragiczniejszym dniu - 20 tys. osób i to nie były działania wojenne, ale ludobójstwo. Pamiętajmy o tym" - powiedział Kaczyński.
Podczas uroczystości na Cmentarzu Wolskim duchowni różnych wyznań odmówili wspólnie ekumeniczną modlitwę. Modlili się za wszystkich, mieszkańców stolicy i żołnierzy Armii Krajowej, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim.
W uroczystości uczestniczył prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Marek Belka, przedstawiciele rządu i parlamentu.
Wcześniej szef niemieckiego rządu odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie postawił znicz przy dzwonie imienia dowódcy Powstania gen. bryg. Antoniego Chruściela "Montera".
Teraz Polska nie będzie nigdy sama - USA stoją przy niej i wspólnie patrzymy w przyszłość - deklarował po rozmowach z szefem polskiej dyplomacji Włodzimierzem Cimoszewiczem Colin Powell.
W sobotę kilka tysięcy osób wzięło udział w otwarciu Muzeum Powstania Warszawskiego, które utworzono po 20 latach starań. Prezydent Aleksander Kwaśniewski wręczył byłym powstańcom wysokie odznaczenia. "Mimo ogromnej ceny ofiara powstańców nie była daremna. Oddając w służbę ojczyzny swoją młodość, powstańcy dobitnie powiedzieli światu, że jeszcze Polska nie zginęła, że walczy i pragnie wolności" - mówił prezydent.
Zdaniem prymasa Józefa Glempa, przyjęcie przez powstańców - długo nękanych przez władze i lekceważonych - państwowych odznaczeń świadczy, że przebaczyli prześladowania i spychanie na margines.
Mówiąc o roli Muzeum, premier Marek Belka, syn powstańca, przypomniał, że "po wojnie historię o Powstaniu próbowano fałszować; przez lata pamięć o Powstaniu wypaczano, a zasługi państwa podziemnego przemilczano". W odsłoniętym w muzeum Murze Pamięci wykuto ponad 4 tys. nazwisk osób poległych w Powstaniu.
"To nasz wielki wkład w dzieło przywracania Europie wolności i wartości, które tę wolność tworzyły - demokracji, ładu moralnego, wierności europejskiej tradycji" - powiedział o Powstaniu abp Głódź. Zaznaczył, że trzeba z tej lekcji "czerpać i do niej wracać".
Prezes Związku Powstańców Warszawskich płk Zbigniew Ścibor - Rylski powiedział: "Chcielibyśmy odejść z głębokim przekonaniem, że cześć należna poległym nie przestanie być troską i powinnością narodu".
Obchodom 60. rocznicy Powstania Warszawskiego w stolicy towarzyszyła wyjątkowa atmosfera. Na Nowym Świecie uliczni muzykanci grali powstańcze piosenki m.in. "Serce w plecaku", harcerze wpinali przechodniom biało-czerwone wstążki. Wiele starszych osób, które przeżyły Powstanie, nosiło na ramionach biało-czerwone opaski. Na budynkach, autobusach, niektórych taksówkach i autach prywatnych powiewały biało-czerwone i żółto-czerwone warszawskie chorągiewki.
Kwiaty i wieńce złożono na Grobie Nieznanego Żołnierza i pod pomnikiem Gloria Victis na cmentarzu powązkowskim. Przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i AK odbył się koncert "Polegli - Niepokonani". Uroczystości rocznicowe odbyły się też przy pomniku "Mokotów Walczący" w parku Dreszera. Hołd powstańcom złożyli także mieszkańcy Gdańska, Poznania, Białegostoku, Bielska Podlaskiego i Krakowa.
"Znaczącym wkładem we wspólne zwycięstwo nad nazizmem" nazwał bohaterstwo warszawskich powstańców prezydent Rosji Władimir Putin w liście do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Dzień wcześniej prezydent Republiki Włoskiej Carlo Azeglo Ciampi, w posłaniu do polskiego prezydenta, określił Powstanie Warszawskie jako symbol woli potwierdzenia prawa do wolności.
Kolejka ustawiła się w niedzielę po południu przed Muzeum Powstania Warszawskiego. To ludzie, którzy przyszli kupić książkę Normana Daviesa "Powstanie '44" i zdobyć autograf autora. Sprzedaż książki rozpoczęto także o 17.00 w czynnych w niedzielę księgarniach.
Rocznicowe obchody zakończy koncert zatytułowany "O wolność i godność. W hołdzie Bohaterom Powstania Warszawskiego" na Placu Powstańców Warszawy.
W ciągu 63 dni powstania zginęło około 18 tys. powstańców, około 200 tys. cywilów zostało zabitych w ostrzale, bombardowaniach, zostało rozstrzelanych, zginęło w pożarach, zmarło od chorób i z wyczerpania. Po kapitulacji ocalałe budynki były systematycznie niszczone.