Widmo terroryzmu krążyło nad Warszawą! E-maile ostrzegały przez atakiem na Galerię Mokotów. Tymczasem w centrum handlowym bawili się i policjanci, i dzieci.
Treść informacji w czwartkowej poczcie była zatrważająca. Ktoś dobrze poinformowany (szefowa autora ma znajomą w zarządzie Galerii Mokotów) ostrzega, że w ciągu ostatnich dni ochrona galerii dzięki kamerom zauważyła sporą liczbę Arabów chodzących po galerii i fotografujących różne miejsca. W związku z tym zarząd galerii odbył kilka spotkań i dopuszczał możliwość, że w najbliższy weekend (ten, który szczęśliwie minął) może zostać dokonany zamach bombowy. Jako, że jest to przedświąteczny weekend, będzie dużo ludzi. Szczerze zmartwiony autor prosił o nieodwiedzanie centrum i ostrzeżenie znajomych. Galeria przecież nie pozwoli sobie na zamknięcie. Jest za to postawiona w stan gotowości.
Stek bzdur
W dniu rozsyłania spamu w obiekcie odbywała się impreza (trzecia z kolei) organizowana przez policję. W trakcie zabawy prezentowano sprzęt policyjny, samochody, motory. Czyżby więc cała sprawa była działaniem na szkodę obiektu i marketingiem negatywnym?
— W mailach widać kilka absurdów. Robienie zdjęć zawsze musi być poprzedzone uzyskaniem pisemnej zgody. Jej brak naraża fotografującego na natychmiastową interwencję ochrony. Ponadto trudno wyobrazić sobie, że terrorysta tak fotografuje obiekt, aby być widzianym przez odwiedzających i kamery ochrony i to w dobie miniaturyzacji elektroniki. Dodatkowo, w zarządzie Galerii Mokotów nie ma kobiety. To głupi i niebezpieczny żart — oburza się Janusz Stupkiewicz, dyrektor marketingu Galerii Mokotów.
Gniew i potępienie
W piątkowym, oficjalnym oświadczeniu podpisanym przez Artura Nowakowskiego, dyrektora zarządzającego Galerią Mokotów, czytamy m.in.: „Stanowczo podkreślam, że nie zostały naruszone żadne zasady związane z bezpieczeństwem obiektu. Wobec Galerii Mokotów nie podjęto żadnych działań noszących znamiona zagrożenia, o którym mowa. Kłamstwem zatem są wszystkie informacje zawarte w treści wspomnianego spamu.
Co więcej, kierownictwo Galerii Mokotów pozostaje w stałym kontakcie ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w kraju, które wykluczają istnienie takiego zagrożenia. Tego rodzaju informacje okazują się tym bardziej perfidne, że uderzają w społeczne poczucie bezpieczeństwa, wiążące się z informacjami o zagrożeniach dla Polski, przekazywanymi drogą oficjalną.
Niezależnie od absurdalności treści tego spamu, zarząd Galerii zawiadomił o incydencie stosowne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne. Podjęte zostały również działania zmierzające do wzmocnienia sił porządkowych na terenie i wokół centrum”.
