Obligacje na rok, akcje na lata

Anna Borys
opublikowano: 02-01-2009, 00:00

W nowym roku warto postawić na papiery skarbowe, które dadzą ponadprzeciętne zyski. Giełda też może zaskoczyć

Sytuacja na rynkach finansowych zmienia się jak w kalejdoskopie. Inwestorzy od panicznej wyprzedaży przechodzą do euforii. Tymczasem firmy szykują się na spowolnienie gospodarcze. Czy w takich warunkach można inwestować z zyskiem? Oczywiście, trzeba tylko mieć dobry plan.

Przed podjęciem decyzji o konkretnej inwestycji warto się zdecydować, na jak długo chcemy ulokować nasze oszczędności i jakie wahania możemy zaakceptować. Do tych para- metrów trzeba dobrać optymalny portfel i czekać, aż nasze oszczędności będą rosły.

Dla inwestorów, którzy nie chcą trzymać pieniędzy na depozytach zbyt długo i nie tolerują strat, najlepsze są bezpieczne lokaty. Do takich należą obligacje skarbu państwa, lokaty w bankach i fundusze obligacji krajowych. Wśród tych trzech propozycji największe zaufanie mamy do obligacji skarbu państwa. To papiery, które gwarantuje rząd, zatem są najmniej ryzykowne wśród wszystkich inwestycji krajowych. Dziś oprocentowanie dwuletnich papierów wynosi 6,25 proc. Choć można w rok zarobić więcej. Wystarczy kupić dziesięcioletnie obligacje skarbowe, dające 7,5 proc. w pierwszym

roku i sprzedać je po 12 mie-

siącach. Przy rezygnacji po roku, trzeba zapłacić 1 zł od każdej 100-złotowej obligacji. Nasz zysk w skali roku wyniesie 6,5 proc.

Bezpieczne są także lokaty bankowe. Stopy zwrotu, szczególnie tych trzymiesięcznych, kuszą wysokim oprocentowaniem. Średnio na 3-miesięcznej lokacie można zarobić 8,33 proc. Roczne lokaty zaś średnio są oprocentowane na 7,4 proc.

Ostatnio znakomite wyniki przynoszą fundusze obligacji krajowych. W rok można było zarobić nawet 21 proc. Średnia stopa zwrotu z tych produktów w ostatnim roku wyniosła 8,09 proc. (bez funduszu SEB 5 Obligacji Skarbowych, który jako jedyny wypracował straty z powodu nietrafionych inwestycji związanych z rynkiem rosyjskim). Dobre wyniki funduszy obligacji powinny się utrzymywać w kolejnym roku z powodu spodziewanych kolejnych obniżek stóp procentowych w Polsce.

Ciekawą propozycją uzupełnienia portfela może być złoto. To jeden z niewielu surowców, który oparł się drastycznej wyprzedaży na rynku towarowym. Warto przypomnieć, że jeszcze na początku lipca za baryłkę ropy naftowej trzeba było zapłacić 147 USD, teraz jest ona warta zaledwie 39 USD. Podobny spadek odnotowały inne surowce, takie jak miedź czy gaz ziemny. Zupełnie inaczej zachowywał się kurs złota. Wprawdzie jego cena spadała od lipca, ale tylko o 10 proc. Przed korektą złoto chroniła duża niepewność na rynku i nadal słaby dolar. Analitycy wskazują, że bardzo kosztowne plany pomocowe dla zwalniających gospodarek mogą pobudzić inflację, która przy obecnej liberalnej polityce monetarnej jest dużym zagrożeniem. Złoto jest zaś jednym z najlepszych zabezpieczeń przed wzrostem cen.

Inwestorzy długoterminowi i skłonni do większego ryzyka powinni pomyśleć o akcjach. Papiery na warszawskiej giełdzie są o 60 proc. tańsze niż w lipcu ubiegłego roku. To oczywiście nie znaczy, że taniej nie będzie. Pesymiści czekają na trzecią, ostatnią fazę bessy. Jeszcze jedna fala spadkowa może nastąpić na wiosnę. Optymiści twierdzą, że za pół roku giełda będzie wyżej o 20 proc. Kto ma rację? Tu pewności nie ma. Wiadomo jednak, że zawsze po bessie przychodzi hossa. Ci, którzy kupili akcje w dołku i zdążyli je sprzedać nawet przed kulminacją wzrostów, dobrze na tym wychodzili. Myśląc o zyskach w horyzoncie kilkuletnim, można postawić na nasze spółki i spodziewać się średniej rocznej stopy zwrotu w granicach 15 proc.

Łukasz Bugaj:

Im dłużej, tym więcej spółek w portfelu

Przy budowie każdego portfela przede wszystkim pamiętać należy o dywersyfikacji. Dysponując 30 tys. zł, inwestor powinien wybrać co najmniej trzy różne instrumenty. Przy najkrótszym horyzoncie zalecam przede wszystkim obligacje oraz lokaty bankowe. W przyszłym roku czekają nas dalsze obniżki stóp procentowych, co bardzo pozytywnie odbije się na wycenach obligacji. Warto również wykorzystać wysoko oprocentowane depozyty bankowe. Lokatę radziłbym założyć do końca roku, bo bankowa wojna na depozyty może powoli się kończyć. Jeśli inwestor akceptuje podwyższone ryzyko, to portfel uzupełniłbym o obligacje przedsiębiorstw. Aktualnie są one bardzo korzystnie wyceniane i w przyszłym roku mogą przynieść pokaźne stopy zwrotu.

Akcje do portfela włączyłbym dopiero w przypadku dwuletniej inwestycji, jednak ich udział powinien być niewielki. Warto również zastanowić się nad wyborem rynku o największym potencjale. Tutaj zwróciłbym uwagę na chiński. Tamtejszy rząd jest zdeterminowany utrzymać wzrost PKB kraju powyżej 8 proc. i zasila gospodarkę

funduszami wysokości 20 proc.

rocznego PKB. Jeżeli dodamy do tego silne fundamenty gospodarki, to rynek chiński może okazać się doskonałą okazją inwestycyjną.

W przypadku okresu trzyletniego można zrezygnować z lokat bankowych i zwiększyć udział akcji w portfelu. Agresywny inwestor powinien również pokusić się o małą ekspozycję na fundusz sektorowy. Widząc determinację nowej administracji USA w walce z ociepleniem klimatu, warto polecić sektor nowej energii. Znając jednak ryzyko takiej inwestycji, jej udział w portfelu nie powinien przekraczać 5 proc. Do każdego portfela dołączyłbym złoto. Stare zasady wspominają, że 10 proc. naszych aktywów warto zainwestować w ten kruszec. Gdy świat dotyka największy kryzys powojennych czasów, zdecydowanie warto trzymać się tej zasady.

Katarzyna Siwek:

Wysoka zmienność na rynkach utrzyma się

Inwestorzy czekają na pozytywne skutki planów ratunkowych, a z drugiej strony są bombardowani złymi danymi makroekonomicznymi. Po ostatniej decyzji Fed o cięciu stóp procentowych można spodziewać się, że inwestorzy staną się bardziej wymagający wobec danych o kondycji gospodarek, zwłaszcza amerykańskiej. Władze monetarne USA zrobiły już praktycznie wszystko, by ją ratować przez obniżkę kosztu pieniądza. Zakończył się ważny etap dla rynku akcji, obligacji i dolara, czyli gry pod obniżki stóp w USA.

Przedłużający się trend boczny na rynku akcji będzie raczej sprzyjał pesymistycznemu rozstrzygnięciu. Z czasem powinna zwiększać się grupa rozczarowanych skalą odbicia na giełdzie. Na razie korekta nie może zadowalać, jeśli weźmiemy pod uwagę zakres wcześniejszych zniżek. Udało się odrobić niewielką część strat. Jednocześnie ryzyko odwrócenia się koniunktury na amerykańskim rynku obligacji staje się coraz poważniejsze i stanowi potencjalne wyzwanie dla rynków akcji. Jest to także czynnik ryzyka dla rynku długu. W przyszłym roku na rynkach utrzyma się wysoka zmienność. Będzie to czas do spekulacji oraz długoterminowych inwestycji na rynku akcji. Z uwagi na ogromną zmienność rynku, budowanie strategii na podstawie różnych klas aktywów (akcje, obligacje, waluty, surowce) jest wyjątkowo trudne. Dlatego racjonalne wydają się proste strategie.

Bardzo niska skłonność do ryzyka ogranicza możliwość wyboru klas aktywów, przede wszystkim do wysoko oprocentowanych lokat bankowych w przypadku portfela rocznego lub 2-letniego, ewentualnie polskich obligacji skarbowych. Jeśli skłonność do ryzyka jest jednak nieco wyższa od zera, to w przypadku 3-letniego horyzontu inwestycyjnego można pomyśleć o minimalnym udziale akcji (5-10 proc.), przy założeniu rozpoczęcia akumulacji w drugiej połowie 2009 r.

Emil Szweda:

Po trzech latach giełdy powinny być wyżej

Propozycje na rok. 10 tys. zł to długoterminowa lokata bankowa. Oprocentowanie lokat będzie stopniowo spadać po obniżkach stóp procentowych. Banki mogą utrzymywać wysokie marże, oferując lokaty według wzoru WIBOR plus 3 pkt proc., jednak sam spadek WIBOR ograniczy liczbę lokat oprocentowanych na 8-9 proc. na rok. Zakładając, że za rok inflacja i stopy procentowe będą niższe niż dziś, dobrze byłoby zabezpieczyć zyski lokatą o stałym oprocentowaniu na rok. 10 tys. zł to fundusze obligacji. Obniżka stóp oznacza spadek rentowności i wzrost cen obliga-

cji. Papiery skarbowe powinny

drożeć, a stopa zwrotu z fundu-

szy obligacji — rosnąć. 5 tys. zł to krótkoterminowa lokata bankowa. Część pieniędzy warto zatrzymać jako płynną lokatę, którą można zakończyć w każdej chwili.

Na dwa lata. 10 tys. zł to fundusz obligacji — przyczyny jak wyżej, z założeniem, że spowolnienie gospodarcze będzie trwałe i nie pozwoli na wzrost inflacji w długim okresie. Sytuacja może się zmienić i wówczas z takiej inwestycji trzeba będzie się wycofać. 10 tys. zł to złoto. W fizycznej postaci. W przyrodzie nic nie ginie. Dziś na świecie mamy procesy deflacyjne, ale biliony euro i dolarów wydawane na walkę z recesją przeniosą się w końcu na wzrost inflacji, a zepsuty pieniądz zostanie wyparty przez złoto. 5 tys. zł to fundusz akcji. Pod koniec przyszłego roku lub wcześniej rynek akcji zacznie uzględniać ożywienie w gospodarce.

Na trzy lata. 15 tys. zł to fundusze akcji, chętnie energii alternatywnej. Kupowane stopniowo, po spadkach. Trzy lata to prawdopodobnie wystarczająco długo, by gospodarka dźwignęła się z recesji, a ceny akcji mogły ustabilizować się i wzrosnąć powyżej dzisiejszych. 5 tys. zł to złoto. Przyczyny jak wyżej. 5 tys. zł to obligacje indeksowane. Deflacja czy inflacja — odsetki indeksowane inflacją (przy deflacji liczy się 0 proc. inflacji plus marża) to najpewniejsza inwestycja.

Anna Borys

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane