Kredytobiorcy zadłużeni w złotych muszą poczekać jeszcze kilka miesięcy na obniżki oprocentowania. Stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego do końca roku zostaną bez zmian — wynika z ankiety „PB” wśród analityków bankowych. Żaden z trzynastu przepytanych przez nas ekonomistów nie spodziewa się żadnego ruchu ani na najbliższym (decyzja w środę), ani na grudniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
Na ratunek rządowi
— Czwartkowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego, który niespodziewanie obniżył stopy, zrobiła miejsce na podobny ruch w Polsce. RPP jednak na razie nie zdecyduje się na obniżki, bo osłabiałyby złotego. A przecież rada obecnie stara się go umacniać, interweniując na rynku walutowym — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Rada, dokonując interwencji, chce pomóc rządowi utrzymać dług publiczny poniżej progu 55 proc. PKB na koniec roku (wysokość zadłużenia mierzona jest bowiem 31 grudnia). Jak szacuje HSBC, limit ten zostanie przebity, jeśli cena euro przekroczy poziom 4,7 zł. Dlatego w tym roku na obniżki nie ma żadnych szans. Później stosunek banku centralnego do stóp procentowych zacznie się zmieniać. — W styczniu zniknie argument walutowy — dług publiczny nie będzie już problemem. W dodatku gospodarka będzie wyraźnie hamować. To będzie dla rady dogodny moment do zmiany strategii — uważa Piotr Kalisz, główny ekonomista.
Niedowiarkowie
Czy to oznacza, że już w styczniu zobaczymy pierwszą obniżkę stóp? Raczej nie. Według większości analityków, będziemy musieli poczekać na nią do marca lub kwietnia. Ekonomiści przyzwyczaili się już, że obecny skład RPP nie słynie z pośpiechu ani z gorliwego realizowania strategii wyprzedzania przyszłych wydarzeń. — Ponieważ rada najpierw musiała na własne oczy zobaczyć, że inflacja rośnie, zanim zaczęła podnosić stopy, tak teraz będzie chciała się przekonać, że inflacja spada, zanim stopy zacznie obniżać — ironizuje Piotr Bielski. Według 9 na 13 przebadanych przez nas analityków, w pierwszym półroczu 2012 r. zobaczymy łącznie dwa cięcia stóp, każde po 0,25 pkt proc. (główna spadnie więc do 4 proc.). Druga z tych obniżek będzie miała miejsce najprawdopodobniej w maju lub czerwcu. Na więcej cięć stóp procentowych raczej nie ma co liczyć. Analitycy są niemal jednomyślni, że w drugiej połowie przyszłego roku zapanuje spokój — rada nie zdecyduje się na kolejne obniżki stóp. To wystarczy, aby ożywić gospodarkę. Rosnąca z nią inflacja może wręcz sprowokować RPP do stopniowego dokręcania monetarnej śruby. — Po dwóch obniżkach stóp rada przyjmie postawę wyczekującą — będzie wypatrywać oznak ożywienia gospodarczego. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, te oznaki powoli zaczną się pojawiać, a wtedy, w 2013 r., możemy zobaczyć pierwszą podwyżkę stóp — mówi Piotr Bujak, ekonomista Raiffeisen Banku.