Obrót złotem coraz bardziej lukratywny

  • Anna Pronińska
opublikowano: 19-04-2012, 00:00

Kryzys nakręcił branżę handlującą metalami szlachetnymi. Firmy powstają jak grzyby po deszczu

Eldorado — nazwa jak ulał pasuje do branży zajmującej się obrotem kruszcami. Złote czasy zaczęły się wraz z upadkiem banku Lehman Brothers. Wówczas inwestorzy skierowali zainteresowanie w stronę alternatywnych inwestycji, zwłaszcza złota. Tylko w 2011 r. popyt na sztabki kruszcu wzrósł o 29 proc.

— Stało się tak w efekcie spadku zaufania do instytucji finansowych oraz rosnącej awersji do ryzyka wobec tradycyjnych instrumentów, nawet obligacji rządowych. Wzrost zainteresowania alternatywnymi inwestycjami w ostatnich latach jest zauważalny w szczególności kruszcami szlachetnymi, które przez lata były niedoceniane. A przecież złoto od zawsze konserwowało wartość pieniądza w czasie — mówi Filip Fertner, członek zarządu Inwestycje Alternatywne Profit (IAP).

Polacy się uczą

Przez lata na krajowym rynku były trzy liczące się firmy obracające złotem.

— Gdy w danej branży dobrze się dzieje, wielu chce dołączyć. Pojawiają się nowi gracze. Nasz rynek złota, choć zdecydowanie mniejszy od rozwiniętych rynków zachodnich,wykazuje dynamiczny rozwój, co bacznie obserwują zagraniczne firmy. Nie jest wykluczone, że pojawią się w najbliższych latach — mówi Filip Fertner.

W ostatnim czasie powstała m.in. Grupa Mennice Krajowe (GMK), która dziś według prezesa Bartłomieja Knichnickiego, jest już czwartym graczem rynku z przychodami 13,7 mln zł (za okres od maja do grudnia 2011 r.). — W tym roku powinniśmy osiągnąć prawie 10 proc. udziałów. W zeszłym roku branża rozkwitała i pojawiło się wiele nowych firm. Przedsiębiorstw, które liczą się na rynku, jest sześć — siedem — mówi prezes.

A rynek ma potencjał do wzrostu. — Inwestycje w złoto stają się pewniakiem w czasach zawirowań na rynkach. Szacuje się, że w 2011 r. Polacy kupili około 2-3 tony złota inwestycyjnego, co daje wartość rynku na poziomie około 400 mln zł. W Niemczech sprzedano 159 ton złota inwestycyjnego, a w Turcji — 80 ton.

Polacy dopiero uczą się inwestycji w złoto — uważa prezes GMK. Tegoroczna prognoza GMK zakłada 1 mln zł zysku netto (wobec 0,23 mln zł za okres od maja do grudnia 2011 r.) i 48 mln zł przychodów. Po I kw. prezes jest spokojny o jej realizację. Tym bardziej że prognozy firm z branży mówią o wzroście naszego rynku przynajmniej o 50 proc.

Giełda kusi

Zarówno IAP, jak i GMK są w drodze na NewConnect. Giełdowe plany, w nieco odleglejszej perspektywie, ma także Mennica Wrocławska. IAP zamierza pozyskać 5,7 mln zł.

— Zakończyliśmy subskrypcję prywatną. Przygotowujemy się do złożenia dokumentu informacyjnego. Prawdopodobnym miesiącem debiutu jest maj — mówi członek zarządu IAP.

Pieniądze firma przeznaczy na poprawę rentowności sprzedaży, m.in. rozwijając portal skupu złota z rynku wtórnego. Ubiegły rok IAP zakończył 4,8 mln zł zysku netto przy 155 mln zł przychodów.

— W tym roku chcemy utrzymać dynamikę wzrostu ilościowej sprzedaży złota na poziomie 20-30 proc. — mówi Filip Fertner. Na debiut najpóźniej w maju liczy też GMK.

— Z oferty prywatnej uzyskaliśmy około 400 tys. zł. Pieniądze przeznaczymy na stworzenie oferty diamentów, zwiększenie kapitału obrotowego i projekty rozbudowy sieci dystrybucji złota na rynku — mówi Bartłomiej Knichnicki.

Spółka kończy prace nad drugim sklepem internetowym, który będzie dedykowany szybkim i łatwym zakupom. Pieniądze z giełdy pójdą też na uruchomienie placówek handlowych z doradztwem. Obecnie są dwie: we Wrocławiu i w Warszawie.

— W tym roku chcemy otworzyć pięć — sześć w głównych miastach. Kończymy przygotowania do uruchomienia punktu w Częstochowie — mówi Bartłomiej Knichnicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu