Jeśli uda się zebrać 100 tys. podpisów, posłowie będą głosować nad ulgą w PIT dla oszczędzania w III filarze.
Nie udało się z wolnym w święto Trzech Króli, może uda się z ulgą dla oszczędzających samodzielnie na emeryturę. Do 14 kwietnia Komitet Razem ma czas na zebranie 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającej ulgę w PIT.
— Według szacunków emerytura z dwóch filarów wyniesie 40-50 proc. ostatniej pensji. Tymczasem większość Polaków oczekuje dużo więcej. Jedynym wyjściem jest samodzielne odkładanie. Dziś III filar praktycznie nie istnieje, bo nie ma żadnych zachęt do oszczędzania. Najefektywniejszym bodźcem do zmobilizowania jest możliwość odpisania kwoty odkładanej na emeryturę od podstawy podatku PIT — przekonuje Adam Sankowski, pełnomocnik Komitetu Razem, a na co dzień prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.
Musisz oszczędzać
O tym, że warto oszczędzać, świadczą wyliczenia autorów projektu. By na emeryturze mieć dodatkowe 500 zł miesięcznie, trzeba uzbierać 100 tys. zł. Jeśli ma się na to 10 lat, trzeba odkładać ponad 650 zł miesięcznie. Ale jeśli 30 lat, wystarczy 125 zł miesięcznie. Ulga miałaby skłonić do oszczędzania. Według projektu każdy odkładający w banku, TFI, towarzystwie ubezpieczeniowym lub domu maklerskim mógłby odpisać od podstawy opodatkowania do 12 tys. zł. Pod warunkiem, że te pieniądze wykorzysta dopiero na starość.
Na poparcie rządu dla obywatelskiego projektu nie ma co liczyć. Resort pracy, który przygotował niedawno uchwaloną nowelizację IKE, która podniosła limit wpłat, rozważał wprowadzenie ulgi.
— Od ministra finansów usłyszałem, że na razie nie ma możliwości wprowadzenia ulgi. Do rozmów mamy wrócić w 2010 r. — mówił przedwczoraj na konferencji BCC Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Ministerstwo Finansów od lat przedstawia argument, że budżetu na ulgę nie stać. Według ekspertyz dochody budżetowe stopniałyby o nie więcej niż 1,2-1,7 mld zł rocznie.
— W długiej perspektywie budżet skorzysta, bo ludzie zapłacą podatki od wyższych kwot, i mniej będzie musiał dopłacać do niskich emerytur — mówi Adam Sankowski.
Koalicja się ugnie
Szykuje się ostra sejmowa batalia, bo inicjatywę popiera lewica.
— Podniesienie limitu wpłat na IKE to pozorowanie działań, a jedyną metodą do rozpropagowania samodzielnego oszczędzania na emeryturę jest wprowadzenie ulgi w PIT. Na pewno poprę ten projekt i sądzę, że nie jest bez szans, bo nawet niektórzy posłowie koalicji się ze mną zgadzali, ale bali wychylać z uwagi na stanowisko rządu — mówi Marek Borowski, poseł SdPl.
PiS nie zajmuje jasnego stanowiska.
— Zachęty dla oszczędzania na przyszłość to dobry pomysł. Prawda jest jednak taka, że po wprowadzeniu ulgi prorodzinnej wiele osób nie płaci już podatku dochodowego, więc kolejna ulga nie jest dla nich w żaden sposób odczuwalna. Nie wiadomo, w jakim stanie będzie budżet i czy będzie go stać na ulgę — mówi Aleksandra Natalli-Świat, posłanka PiS i wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów.
Były minister finansów odpiera argumenty, że budżetu nie stać na ulgę.
— To słaby argument. Ministerstwo Finansów obniżyło podatek dla najbogatszych, co zmniejszyło wpływy o 8 mld zł. Ta ulga jest duża lepsza, bo jest korzystna dla wszystkich i zachęca do oszczędzania, nie wydawania. Pieniądze byłyby inwestowane, co napędzałoby gospodarkę — dodaje Marek Borowski.
Politycy opozycji wskazują, że posłom PO trudno będzie stanąć przeciwko inicjatywie, która jest bliska jej elektoratowi.