Ochrona centrów handlowych zwalcza trzy typy zagrożeń

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-03-13 00:00

Ochrona centrów handlowych odwiedzanych przez olbrzymie ilości osób przypomina ochronę innych, powszechnie dostępnych obiektów. Jednak oprócz standardowej, w takim przypadku, ochrony przed aktami przemocy, kradzieżami kieszonkowymi czy dewastacją mienia — ochrona w takich placówkach koncentruje się także na zabezpieczeniu przed kradzieżą oferowanego towaru. Trzeba go chronić zarówno przed nieuczciwymi klientami, jak i pracownikami.

Większość właścicieli i zarządców centrów handlowych wynajmuje agencje ochrony, które dysponują wyszkoloną kadrą i sprawdzonymi procedurami stosowanymi w razie wystąpienia zagrożenia.

— Bezpieczeństwo jest drogim towarem. Cena ochrony zewnętrznej standardowego hipermarketu bez galerii handlowej waha się w granicach 50-100 tys. zł miesięcznie. Kwota ta nie obejmuje instalacji urządzeń technicznych — mówi Tomasz Banaszkiewicz, wiceprezes agencji ochrony Konsalnet.

Obiekt czynny do późnych godzin nocnych, w którym znajdują się restauracje, kina, sale gier czy kręgielnie, jest bardziej narażony np. na szkody spowodowane przez nietrzeźwych klientów lokali gastronomicznych, kradzieże kieszonkowe czy dewastację mienia, niż galeria handlowa, w której znajdują się tylko sklepy.

Olbrzymie znaczenie ma także lokalizacja. Korzystne, ze względu na duży napływ klientów, umieszczanie galerii handlowych przy dworcach kolejowych wiąże się jednocześnie z potrzebą wzmożonej ochrony. Zdaniem Tomasza Banaszkiewicza, najlepszym rozwiązaniem pozwalającym zapewnić maksymalne bezpieczeństwo budynku jest projektowanie go już na etapie planów architektonicznych.

— To oczywiste, że im budynek jest mniej skomplikowany architektonicznie, tym łatwiej go chronić. Jeśli ma jedną klatkę schodową, to zapewnienie w nim porządku jest prostsze i tańsze niż w obiekcie z dwoma wejściami. Jednak projektowanie galerii tylko pod kątem zapewniania bezpieczeństwa jest niemożliwe — podkreśla Tomasz Banaszkiewicz.

W przypadku ochrony mienia oraz osób przebywających w placówce handlowej najlepiej sprawdza się telewizja przemysłowa. Pozwala ona na szybką reakcję pracowników ochrony w przypadku wystąpienia jakiegokolwiek zagrożenia.

— Nie ma lepszego zabezpieczenia dla obiektów handlowych. Przy wejściu do sklepu nie można przecież ustawić stosowanych na lotniskach bramek wykrywających metale czy ładunki wybuchowe i szczegółowo kontrolować wszystkich wchodzących. Oznaczałoby to koniec obiektu. Dlatego też należy być świadomym, że z jednej strony w galerii handlowej jest bezpieczniej niż np. na targowisku, ale z drugiej nie da się do końca wyeliminować niebezpiecznych zdarzeń, jak to, które rozegrało się w 2001 r. w warszawskim Klifie. Doszło wówczas do strzelaniny, będącej wynikiem porachunków między gangami. Jeśli przestępcy strzelają do siebie w restauracjach, na parkingach czy na plażach, to zgodnie z prawem statystyki, do takiego zdarzenia może dojść również w centrum handlowym — zaznacza Tomasz Banaszkiewicz.

— Jednym z najważniejszych elementów ochrony budynku przed aktami przemocy, wandalizmu czy kieszonkowcami jest ścisła współpraca i dobre kontakty z miejscową policją. Także częste szkolenia pracowników ochrony oraz najemców w zakresie rozpoznawania zagrożenia w znacznym stopniu przyczyniają się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa. Staramy się teraz uświadomić naszym klientom, że również ich aktywność ma duże znaczenie. Uruchomiliśmy specjalną linię telefoniczną, dzięki której można poinformować agentów ochrony o podejrzanym zachowaniu osób np. na parkingu. Po otrzymaniu takiej wiadomości pracownik ochrony natychmiast udaje się we wskazane miejsce — mówi Krzysztof Kubiciel, dyrektor ds. bezpieczeństwa Galerii Mokotów w Warszawie.

Ustawa o ochronie osób i mienia z 1997 r. dopuszcza stosowanie przez pracowników ochrony szerokiego wachlarza środków, zapewniających bezpieczeństwo. Oprócz przymusu bezpośredniego, w sytuacji dużego zagrożenia aktem przemocy mogą oni użyć broni palnej. Obiekty handlowe są stale monitorowane oraz odwiedzane przez policjantów, zarówno umundurowanych, jak i po cywilnemu. Agencje ochrony wprowadzają też wiele procedur, które użyte adekwatnie do zagrożenia i uruchomione w porę, mogą ograniczyć skutki przemocy czy wandalizmu.

Agenci ochrony w obiektach handlowych najwięcej uwagi poświęcają zabezpieczeniu towarów przed kradzieżą.

— Kradzieże zdarzają się nieporównywalnie częściej niż akty przemocy. W galeriach handlowych agenci koncentrują się głównie na tzw. częściach wspólnych obiektów. Ochroną przed złodziejami w sklepach zajmują się sami najemcy — wyjaśnia Krzysztof Kubiciel.

Diana Zaboklicka, dyrektor operacyjny Galerii Centrum informuje, że najemca powierzchni w galerii handlowej zobowiązany jest sam zabezpieczyć towar. Jednak podkreśla, że w większości obiektów handlowych personel sklepów stale współpracuje z ochroną obiektu.

Jedną z najpopularniejszych metod ochrony jest stosowanie bramek. Reagują one na próby wyniesienia towaru, z którego kasjer nie zdjął zabezpieczeń. Również umundurowani pracownicy ochrony, których obecność zniechęca drobnych złodziei, czy ubrani po cywilnemu detektywi sklepowi wyłapujący próby kradzieży, stali się już standardowym elementem systemu zabezpieczającego. Także telewizja przemysłowa oddaje w tym przypadku olbrzymie usługi.

— Telewizja przemysłowa jest jedną z najważniejszych metod ochrony obiektów. Jednak nie wszędzie można założyć kamery telewizyjne. Prawo zabrania instalowania ich np. w przymierzalniach czy łazienkach, dlatego tak ważna jest obecność pracowników ochrony. Zwłaszcza na dużych halach hipermarketów — podkreśla Tomasz Banaszkiewicz.

— Stosujemy metody dostępne na rynku i dozwolone prawem: ukryte i widoczne kamery, zatrudniamy pracowników ochrony, a w gorących okresach sprzedaży (np. święta czy weekendy) detektywów sklepowych. Opracowaliśmy także procedury obsługi kas oraz przymierzalni przez personel sklepu. Towar do przymierzenia podaje pracownik, jednocześnie wywieszając na przymierzalni numerek z liczbą wziętych do przymierzenia ubrań. Wszystko to ma na celu zniechęcenie złodziei. Mamy jednak świadomość, że całkowite wyeliminowanie takich zjawisk jest niemożliwe ze względu na niewspółmiernie wysokie koszty i utrudnienia w obsłudze klientów — tłumaczy Diana Zaboklicka.

Przedstawiciel Galerii Centrum twierdzi, że bardzo istotny jest kształt hali sprzedaży. Gdy jest ona prostokątna i zabudowana w taki sposób, aby pracownicy stale widzieli klientów, straty są znacznie mniejsze niż w przypadku bardziej skomplikowanego kształtu i zabudowy.

Drobne kradzieże, których dopuszczają się klienci, nie przynoszą jednak tak dużych strat, jak kradzieże wewnętrzne. Zwłaszcza w przypadku organizowania ich w sposób profesjonalny przy współpracy z zewnątrz.

— Jak porównać nawet kilku drobnych złodziei np. alkoholu z pracownikiem, który korzystając z uprawnień wyprowadza poza sklep jako towar wybrakowany całą paletę atrakcyjnego artykułu? Dlatego też coraz częściej hipermarkety starają się wprowadzać procedury zabezpieczające je przed złodziejami wewnętrznymi — zauważa Tomasz Banaszkiewicz.

Zapobiec takim zdarzeniom można jedynie przez konsekwentne wdrażanie systemów bezpieczeństwa. Ich elementem może być ograniczenie godzin, podczas których pracownicy mogą robić zakupy. Często stosuje się także oddzielną kasę dla pracowników, przy czym skuteczność tej metody zwiększa przeznaczenie jej wyłącznie do obsługi personelu. Dobrym sposobem jest także wprowadzenie zasady pokazywania przez pracownika wszystkich przedmiotów, które ma przy sobie w chwili wchodzenia na halę sklepu czy do magazynu. Jako ochrona przed kradzieżą sprawdza się też zainstalowanie telewizji przemysłowej w częściach obiektu przeznaczonych dla personelu.

— Obecnie można już przeciwdziałać także zmowie kasjerów z klientami czy innymi pracownikami. Istnieje możliwość wprowadzenia urządzeń, które pozwalają weryfikować wprowadzane przez kasjera kody artykułów z zawartością koszyka. Uniemożliwia to np. wprowadzenie do kasy ceny paczki gumy do żucia zamiast spoczywającego w koszyku klienta magnetofonu — ujawnia Tomasz Banaszkiewicz.