Ocieplenie globalne i lokalne

Adam Sofuł
opublikowano: 10-12-2008, 00:00

Na rozpoczynającym się jutro szczycie Unii Europejskiej ma zostać przyjęty tzw. pakiet klimatyczny, który może dla opartej na węglu polskiej energetyki oznaczać katastrofę. Polska prowadzi dyplomatyczną ofensywę, by zmienić zapisy pakietu, na razie bez oszałamiających sukcesów, ale wciąż z nadziejami na korekty. Rozstrzygnięcia zapadną w nocy z czwartku na piątek. Negocjacje po trwają do ostatniej chwili.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Donald Tusk po wtorkowym spotkaniu zgodnie zapewniali o powodach do "ostrożnego optymizmu". To może nieco rozczarowująca deklaracja, bo widać, że do polsko-niemieckiej koalicji klimatycznej nie doszło, ale lokalne ocieplenie widać gołym okiem. Silna niemiecka delegacja (5 ministrów) świadczy o poważnym podejściu do rozmów i stwarza szanse, że podczas decydującej rozgrywki na szczycie oba kraje nie będą się zaskakiwać propozycjami.

Paradoksalnie największą szansą na uzyskanie korzystnych dla Polski rozwiązań są ambicje prezydenta Francji Nicolasa Sarkozego. Ten głodny sukcesów polityk będzie chciał odfajkować temat pakietu klimatycznego przed końcem francuskiej prezydencji. Polskie weto pokrzyżowałoby te plany. Rozbieżności między Berlinem a Paryżem (nie fundamentalne, ale coraz liczniejsze, by wspomnieć tylko o pomysłach na walkę z kryzysem) w połączeniu z wczorajszym spotkaniem też wzmacniają polską pozycję negocjacyjną. Polityka małych kroków rządu Tuska zaczyna stwarzać szansę na powodzenie w tej rozgrywce. Na jutrzejszym szczycie trzeba będzie tylko postawić kropkę nad i. To trudne, ale nie niemożliwe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane