Fiasko inwestycji Octapharmy nie dla wszystkich jest złą wiadomością. Skorzystać na niej może m.in. Biomed Lublin, który choć przegrał konkurs Ministerstwa Zdrowia z Octapharmą na budowę fabryki i skup osocza, teraz mógłby wrócić do rozmów.
— Bez komentarza — mówi Waldemar Sierocki, prezes Biomedu Lublin.
Oprócz Polaków i Szwajcarów do konkursu zgłosili się też Amerykanie — koncern Baxter. Wczoraj nie udało się zdobyć ich komentarza.
Brak zrozumienia
Nie wiadomo też, czy ministerstwo wróci do rozmów z pozostałymi oferentami, czy ogłosi kolejny konkurs. Wiadomo, że obecnego nie zakończy sukcesem.
— Octapharma nie doszła do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia i rozmowy zostały zakończone. Choć spółka rezygnuje z projektu, w przyszłości — przy bardziej sprzyjających warunkach — być może wróci do tematu — twierdzi chcąca zachować anonimowość osoba zbliżona do spółki. Fabryka miała powstać do końca 2015 r.
Zakład miał produkowaćleki krwiopochodne, które dotychczas były sprowadzane z zagranicy. Dzięki temu Polska miała uniezależnić się od wahań cen na światowych rynkach oraz drogiego eksportu. Co poszło nie tak? Woli miało zabraknąć po obu stronach, a wszystko rozegrało się wokół przepisów dotyczących zamówień publicznych.
Octapharma chciała zabezpieczyć inwestycję. Liczyła, że resort zdrowia zagwarantuje zbyt części jej produktów, które ta wyprodukuje z kupionego wcześniej polskiego osocza. Specjaliści od publicznych przetargów nie mieli jednak dobrych wiadomości — zgodnie z obowiązującym prawem Szwajcarzy nie mogli liczyć na preferencyjne warunki.
Zdaniem rozmówcy „Pulsu Biznesu” Octapharmie zabrakło elastyczności, ponieważ skupując prawie całe polskie osocze — nawet bez gwarancji — mogła być pewna popytu na część produktów, Ministerstwu Zdrowia natomiast spojrzenia biznesowego. Wczoraj nie udało się nam zdobyć komentarza żadnej ze stron.
Publiczne bariery
Eksperci nie są zaskoczeni takim obrotem sprawy. — Głównym nabywcą produktów krwiopochodnych są szpitale, które dysponują publicznymi pieniędzmi. Gdy w grę wchodzi ten typ finansowania, rzadko które inwestycje kończą się sukcesem, np. barierą dla inwestycji na rynku szpitalnym jest długość kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia — uważa Mariusz Ignatowicz, ekspert ds. farmacji i ochrony zdrowia w PwC.
Dobre złego początki
Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) jako pierwsze w kraju miało produkować leki z polskiego osocza. LFO zobowiązało się do wybudowania fabryki w Mielcu (obecnie właścicielem jest Biomed Lublin), która miała być finansowana kredytem wysokości 32 mln USD, udzielonego przez konsorcjum banków. Zamiast fabryki powstały dwie hale.
LFO nie spłaciło pożyczki, a budżet państwa musiał zwrócić bankom aż 61 mln zł, bo w ostatnich dniach urzędowania gwarancji na 60 proc. kredytu udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Prokuratura oskarżyła później Wiesława Kaczmarka, ówczesnego ministra gospodarki, o wydanie nierzetelnej opinii. W marcu 2012 r. został uniewinniony. Nadal toczy się proces szefów LFO.