Od dobroczynności do hipokryzji tylko krok

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-12-14 00:00

Święta to czas, gdy firmy angażują się w różne akcje charytatywne. PR-owiec Piotr Lignar wyjaśnia, jak sprawić, by dobroczynność była prawdziwa.

Można tak...

Magda, lat 11: piżama różowa z misiem (wzrost 140 cm), kapcie różowe.

Marta, lat 6: bluza (wzrost 134 cm), miękka lalka przytulanka.

Dawid, lat 14: koszulka klubu Juventus Turyn.

Takie kartki mogą zdejmować z choinek pracownicy wielu stołecznych firm ulokowanych w centrach biurowych, należących do Platan Group.

— To życzenia dzieci z warszawskiego Domu Małego Dziecka nr 15 i Domu Dziecka nr 12, zaczerpnięte z ich listów do świętego Mikołaja. Każdy, kto taką kartkę zerwie, przynosi potem na recepcję budynku wybrany prezent. Po świętach rozwieziemy podarki — opowiada Mateusz Polkowski z Platan Group.

Można też i tak...

Firma produkująca słodycze zaprasza do Polski na cztery tygodnie dzieci Polaków z Kazachstanu. Kiedy pociąg z wybrańcami wjeżdża na dworzec Warszawa Wileńska, na peronie gorączka. Banery firmy, długonogie hostessy w kusych spódniczkach rozprowadzają słodycze sponsora. Operator telewizyjny, kręcący przyjazd potomków zesłańców, musi się położyć, żeby ująć wysiadające dzieci, a wykadrować logo sponsora. Ogólna konsternacja, i ze strony mediów, i ze strony sponsora, który chciałby, żeby jego logo pokazała telewizja.

Uczciwy dobroczyńca

Jak być charytatywnym i jednocześnie uczciwym?

— Idea działań charytatywnych przedsiębiorstw powinna być prosta. Skoro jesteśmy zamożni, stabilni, zarabiamy, inwestujemy, konsumujemy, to i stać nas na bezinteresowną wrażliwość, wypełnienie społecznej misji i realizację nakazu pomocy bliźnim. Takie przesłanki dobroczynności — zauważone — przekładają się na pozytywny wizerunek organizacji w otoczeniu. Wdzięczność i sympatię — tłumaczy Piotr Lignar, właściciel agencji Lignar PR i wykładowca w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego i na Uniwersytecie Warszawskim.

Pojechali po hipokryzji

Przedsiębiorca charytatywnym hipokrytą stać się może bardzo łatwo.

— Firma produkująca obuwie sportowe i turystyczne zasponsorowała kiedyś podwórkowe zawody piłkarskie dla dzieci w zapuszczonej dzielnicy dużego miasta. Reklamowali tę imprezę jako walkę z patologią. Oczywiście, że lepiej jak chłopcy, miast siebie, kopią piłkę, ale bez przesady. Producent obuwia nie zorganizował zawodów dobroczynnie, on po prostu dość wcześnie zaczął edukację klientów. Hipokrytami stajemy się właśnie wtedy, kiedy nasze działania charytatywne mają związek z naszym produktem — wyjaśnia Piotr Lignar.

Takie przykłady można mnożyć. Nie jest również dobrze, gdy zaangażujemy się w akcję charytatywną, pod warunkiem że jej organizator podziękuje nam, wykupując pół strony podziękowania na łamach gazety.

— Niestety z pełną hipokryzji komunikacją marketingową zamiast dobroczynności mamy do czynienia zwykle wtedy, gdy za akcję charytatywną biorą się marketingowcy — podsumowuje Piotr Lignar.