Od eksperymentów do kontraktów. Rok próby dla branży kosmicznej

Dorota ZawiślińskaDorota Zawiślińska
opublikowano: 2026-01-06 07:00
zaktualizowano: 2026-01-06 13:00

O sukcesie firm kosmicznych będą decydować zdolności produkcyjne, niezawodność systemów i gotowość do realizacji dużych zamówień – uważają przedstawiciele branży.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • z jakimi wyzwaniami mierzy się branża kosmiczna
  • jakie są jej perspektywy rozwoju
  • jakie technologie kosmiczne rozwijają się najszybciej

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Krajowe zdolności obserwacyjne, bezpieczeństwo danych i niezależność technologiczna to zagadnienia, które były wysoko na agendzie rządowej w 2025 r. Przedstawiciele polskiego rządu zaczęli traktować przemysł kosmiczny jako istotny element infrastruktury państwa.

– 2026 rok będzie testem, czy za tymi deklaracjami pójdą konkretne decyzje. Etap entuzjastycznych zapowiedzi i eksperymentalnych projektów kosmicznych mamy już za sobą. Rynek dojrzewa, natomiast klienci - szczególnie instytucjonalni - oczekują nie wizji, lecz sprawdzonych zdolności operacyjnych. W praktyce wygrają firmy, które potrafią produkować, integrować i dostarczać technologie seryjnie, z odpowiednimi parametrami, i zapewnić ciągłość usług – mówi Jędrzej Kowalewski, prezes Scanwaya, wrocławskiej spółki kosmicznej.

Niepewność branży: od cyberzagrożeń po geopolitykę

W przyszłym roku branża kosmiczna będzie mierzyła się m.in. z presją kosztową, dostępem do komponentów, cyberatakami i rosnącą konkurencją ze strony firm kosmicznych działających na skalę globalną.

– Do tego należy dodać kwestie regulacyjne, geopolitykę i niepewność celną w relacjach transatlantyckich. To przemodelowało globalny rynek kosmiczny. Coraz częściej o przewadze w branży nie decyduje pojedyncza innowacja, lecz niezawodność całego systemu – stwierdza prezes Scanwaya.

Przyszłoroczne perspektywy rozwoju sektora są obiecujące. Najszybciej rozwijają się technologie dual use (podwójnego zastosowania cywilnego i wojskowego) dotyczące obserwacji Ziemi, a także segmenty związane z optoelektroniką i przetwarzaniem danych na pokładzie satelitów.

– W odpowiedzi na napięcia geopolityczne Europa stawia na autonomię technologiczną i bezpieczeństwo infrastruktury kosmicznej. To oznacza, że powstaną długofalowe programy i duże zamówienia, na które mogą liczyć również polskie firmy. Jest jednak jeden warunek: nasz sektor musi być traktowany jako istotny element infrastruktury państwa, nie zaś niszowy obszar badań – mówi Jędrzej Kowalewski.

Państwo powinno być klientem, nie tylko grantodawcą

Oczekiwania przedstawicieli branży wobec polskiego rządu są jasno sprecyzowane.

– Najważniejsza jest aktywna rola państwa jako klienta. Rynek potrzebuje nie tylko grantów, lecz przede wszystkim zamówień publicznych na dane i usługi z jasno określonymi wymaganiami. Popyt na to ze strony instytucji publicznych pomaga firmom w skalowaniu produkcji i budowaniu ich konkurencyjności w Europie – podkreśla prezes Scanwaya.

Branża czeka również na aktualizację rządowej strategii dla sektora kosmicznego. Powinna się ona uzupełniać z krajowym programem kosmicznym.

– Pierwszy dokument musi wyznaczać cele: co rozwijamy w kraju, jakie zdolności uznajemy za strategiczne i w jaki sposób państwo zamierza z nich korzystać jako klient. Natomiast drugi dokument powinien zapewniać narzędzia i finansowanie. Istotny jest wieloletni plan udziału polskich firm w programach Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), określenie priorytetów w obszarze technologii dual use i bezpieczeństwa, a także jasno sprecyzowane prawo kosmiczne. Nie mniej istotne są kadry odpowiadające na potrzeby przemysłu – zaznacza Jędrzej Kowalewski.

Dodaje, że realizacja tych działań pomoże polskim firmom będącym podwykonawcami zająć pozycję liczących się dostawców technologii w europejskich programach kosmicznych.

Jakub Pierzchała, dyrektor generalny Sener Polska, warszawskiej spółki kosmicznej, przyznaje, że w 2025 r. bardzo ważną informacją dla branży było potwierdzenie strategicznego zaangażowania Polski w projekty ESA i przeznaczenie 550 mln EUR na programy opcjonalne.

– Dzięki temu polskie spółki mogą stać się integratorami systemów i podsystemów, a także liderami konkretnych rozwiązań technologicznych i misji eksploracyjnych – mówi Jakub Pierzchała.

Nie ma wątpliwości, że w 2025 r. sektor kosmiczny czeka dynamiczny wzrost.

– Już w drugim kwartale ESA powinna ogłosić przetargi dla firm. Warto zaangażować się w projekty na bardzo wczesnym etapie ich realizacji, nawet jeśli są to małe kontrakty. W przyszłości firmy mogą wykorzystać te technologie na rynku komercyjnym – zaznacza dyrektor generalny Sener Polska.

Kosmos potrzebuje inżynierów

Jego zdaniem wyzwaniem dla branży będzie dostęp do kadr średniego szczebla i liderów technologicznych.

– Przemysł kosmiczny rośnie w bardzo szybkim tempie. Dotychczas niewiele uczelni edukowało studentów na potrzeby branży kosmicznej. Nie było tak dużego zapotrzebowania na tego typu kierunki jak teraz. Realizacja ambitnych projektów wymaga udziału doświadczonych inżynierów. Z pewnością na wyobraźnię młodych ludzi podziałała misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Liczę, że polskie uczelnie dostarczą branży większą liczbę fachowców w kolejnych latach – podkreśla Jakub Pierzchała.

Możesz zainteresować się również: